O rzece, która łączy; o rzece, która dzieli. Czeski Cieszyn / Cieszyn

Co sprawia, że niewinne wyjazdy nad Sołę kończą się w Cieszynie? Koniec lipca z temperaturą powyżej trzydziestu stopni? Głód przygód? Spontaniczność, która od niedawna rozchodzi się we krwi szybciej niż alkohol, silniej niż adrenalina? Pewnie prawda znajduje się gdzieś pośrodku. W tym miejscu, dokąd jeździmy, koryto rzeki tworzy naturalny korytarz o długości jakichś pięćdziesięciu metrów … Czytaj dalej O rzece, która łączy; o rzece, która dzieli. Czeski Cieszyn / Cieszyn

grawitacje

muzyka głodnych brzuchów krótkie niezauważalne dotknięcia spięcia ciał jak w tańcu wyładowania elektryczne na skórze plusy minusy odepchnięcia przyciągania kulawy rytm na obrzeżach pępka to trakcja na ulicy kałuże jak smoła jak krew księżycowa wschód słońca wiesza się na szybie

03 ||| ZMIANA ROZKŁADU JAZDY

Trzymała ich tutaj jedynie możliwość wieczornego wypicia piwa. Byli nie z tego świata, nie z tego dramatu. Ktoś z nich znowu zakpił. Nocami uprawiali masową produkcję listów motywacyjnych i CV, jakby to były wiersze. Kłamali jak w życiu – skrupulatnie i pewnie, choć nie mieli celu. Ciągle stali na peronie, ale żaden pociąg nie nadjeżdżał. … Czytaj dalej 03 ||| ZMIANA ROZKŁADU JAZDY

Czwarta nad ranem. Krótka opowieść drogi DK52 i E77

Lipiec okazuje się być zupełnie niemożliwym. Ciągłe życie w drodze, na trasie, bycie pomiędzy, w ruchu, do braku tchu. Ale chyba tak jest dobrze, tak jest lepiej. Niech już zostanie. Tysiące razy pokonywałam drogę krajową nr 52, trasę europejską nr 77, na różnych odcinkach, ale na nowo odkrywam ich urok. Głośna muzyka, jedna z ulubionych … Czytaj dalej Czwarta nad ranem. Krótka opowieść drogi DK52 i E77

O odkrywaniu na nowo miasta, którego nie ma. Lwów. Część trzecia

***** Nigdy nie patrzyłam na Lwów pod turystycznym kątem. Przyjmowałam go takim, jaki był, nie zastanawiając się, że szczególnie w pierwsze, najostrzejsze wakacyjne upały brakuje tu wody, brakuje rzeki, nad którą można pójść na piknik czy lody. Nigdy wcześniej nie dziwiło mnie to, że na Wysokim Zamku wcale nie ma żadnego zamku, bo ciężko tym … Czytaj dalej O odkrywaniu na nowo miasta, którego nie ma. Lwów. Część trzecia

codziennie zasypiam z głową na wschód

może znowu mi się przyśnisz często marzę o gubieniu się o zgubie o tułaczce po przystankach znakach przestankowych kropki przecinki i pauzy na ramionach gdzie jesteś kiedy noc jest po żeby było słychać szybkie uderzenia serca i zegara naprzemiennie żeby być choć ponoć śmierć wertykalna jest pełniejsza chwały

O odkrywaniu na nowo miasta, którego nie ma. Lwów. Część druga

*** Z osobami, które tu jeszcze nie były, spędza się czas inaczej. Wracam do miejsc, których nie odwiedzałam przez lata. Cmentarz Łyczakowski. Kilka godzin przebyte wśród zmarłych wprawiło nas w dziwny stan zadumy i sentymentu. Usiedliśmy pod najstarszym grobem, znajdującym się w samym sercu nekropolii, w towarzystwie trzech białych lwów i kolejnej paczki złotych davidoffów, … Czytaj dalej O odkrywaniu na nowo miasta, którego nie ma. Lwów. Część druga

O odkrywaniu na nowo miasta, którego nie ma. Lwów. Część pierwsza

* Muszę patrzeć na Lwów inaczej niż do tej pory, żeby nie bolało. Ty wiesz. W odtwarzaczu zapętliło się Andruchowyczowe nie jedź do Lwowa, nie ma takiego miasta. Jeszcze kilka razy usłyszę tę mantrę i naprawdę uwierzę. Bo jeśli nie istnieje miejsce, nie istnieje też czas. Skoro nie ma czasu, jesteśmy wieczni, z kieszeniami pełnymi … Czytaj dalej O odkrywaniu na nowo miasta, którego nie ma. Lwów. Część pierwsza

ból fantomowy

mgła gęsta jak stal stałość w uczuciach to wynalazek przez który trzeba się ciągle potykać połykać tabletki w takt zegara ojca nigdy nie znałam

2 000 km / 1 500 słów o problemie czasu i drogi, rozstaniach i powrotach. O Pradze

Nigdy wcześniej nie zastanawiałam się nad problemem czasu tak bardzo, jak teraz. Możliwe, że pierwszy raz miało to miejsce jakieś osiem lat temu, podczas czytania "Czarodziejskiej góry" Tomasza Manna. Zadziwiało mnie iluzoryczne niepoddawanie się akcji powieści upływowi czasu, choć czas jest wszechobecny, związany ze zmianami pór dnia, roku, ale wydaje się, jakby nie płynął w … Czytaj dalej 2 000 km / 1 500 słów o problemie czasu i drogi, rozstaniach i powrotach. O Pradze