Notatki z początku nowego roku (albo końca świata)

Pożary w Australii. 500 milionów zwierząt. 50 stopni Celsjusza pod Sydney. Trump nie chce i zarazem chce wywołać wojnę z Iranem. Modlę się, chociaż nie wierzę, żeby któregoś dnia bezpowrotnie zapomniał hasło do konta na Twitterze. Całe zło tego świata próbuję oderwać od myśli jak strup, żeby przywrócić do normy puls. Proszę, niech ktoś wyłączy … Czytaj dalej Notatki z początku nowego roku (albo końca świata)

Lato2019

Z lotu ptaka nad Lombokiem, wyspami Gili i Bali. Sen na jawie zmienia się w podróż na Jawę. Domy z blaszanymi dachami mienią się w dole jak srebrne bransoletki. Każde marzenie jest realne. Chociaż w rupiach jesteśmy milionerami. Możemy tu wszystko i dlatego nie chcemy nic. Medytujemy z widokiem na ocean i jemy proste jedzenie … Czytaj dalej Lato2019

28.

Skończyłam parę dni temu 28 lat. Patrząc na to, jak łatwo się potykam, skręcam kostki, wpadam w krzaki i poślizgi, jest to jednak jakieś osiągnięcie, a może nawet cud. Jakie lekcje wyniosłam z ostatniego roku? Wdzięczność. Za to, co mam i za to, kto jest obok mnie. Staram się być coraz lepszym człowiekiem, co w … Czytaj dalej 28.

Dębniki

Dębniki, do zobaczenia. Already miss me in you.

Nowy Jork, noc

Rozdział 1. DL0047 Amsterdam-New York

Jesteśmy tylko mało istotnymi pasażerami, z przydzielonym numerem siedzenia, numerem paszportu. Gdzieś tam widniejemy w chmurze, w systemach przewoźników, urzędów, banków. Jesteśmy przyporządkowani do państw, miast, ulic, budynków i mieszkań. Jesteśmy przydzieleni do biurek, pensji, numerów telefonów i blach samochodowych. Czasem zazdroszczę tym, którzy potrafią uciąć te wszystkie zależności. Trochę też im współczuję.

białka

Wiersz o rozpadzie tkanek i pokorze wobec gór.

I didn’t want you to leave

skóra lepi się jak stolik po rozlanym gin & tonic. mokre usta wycieram w zgięcie w łokciu. w tle szumi klimatyzacja, w głośnikach Lapalux. I didn't want you to leave. wieczór, lekki pot w powietrzu i perfumy. duchy. piasek skrzypi miękko pod butami. wszystkie światła miasta błyszczą w oczach, kiedy tańczysz boso na ulicy. jest … Czytaj dalej I didn’t want you to leave

Niewysłany list do Ciebie. O pisaniu, myśleniu i mówieniu

Może to jest tak, że czasem na naszej drodze pojawiają się nagle osoby tylko po to, żeby można im było opowiedzieć swoją historię do końca. Wyrzucić wszystko z głębin pamięci. Żeby już nic nie trzeba było nikomu mówić i się powtarzać. Jak dopełnienie, klamra, kurtyna. Mimo że nie czujesz, że masz w tych relacjach jakikolwiek interes. Nie potrzebujesz ich i jednocześnie przedziwnie chcesz, żeby krążyły po twojej orbicie. Z całą niepewnością, niesymetrycznością. Osoby, które znasz tak, jak Nowy Jork — bardzo krótko i można powiedzieć, że wcale, ale już szukasz sposobu, jak do nich wrócić.

Vaticano Bambino

Plac Świętego Piotra w Watykanie widziałam tysiące razy w telewizji, książkach. Nie robił na mnie wielkiego wrażenia.