2 000 km / 1 500 słów o problemie czasu i drogi, rozstaniach i powrotach. O Pradze

© Klaudia Raczek
© Klaudia Raczek

Nigdy wcześniej nie zastanawiałam się nad problemem czasu tak bardzo, jak teraz.

Możliwe, że pierwszy raz miało to miejsce jakieś osiem lat temu, podczas czytania „Czarodziejskiej góry” Tomasza Manna. Zadziwiało mnie iluzoryczne niepoddawanie się akcji powieści upływowi czasu, choć czas jest wszechobecny, związany ze zmianami pór dnia, roku, ale wydaje się, jakby nie płynął w sposób linearny, tylko kolisty. W sanatorium w Davos bez przerwy Życie i Śmierć prowadzą pertraktacje, i choć zauważalne jest mijanie lat, to nie miesięcy czy dób.

Powtarzalne czynności od poranka do zmierzchu prowadzą do tego, że prześlizgujemy się niezauważalnie pomiędzy cudami, które tylko czekają, żeby się wydarzać. Cuda zapisują się we wspomnieniach i niestety rzadko dzieją się w pojedynkę, to wiem na pewno.

„Czarodziejska góra” jest ponadczasowa i pozaczasowa. Kiedy o niej myślę, mam wrażenie, że ci bohaterowie nadal żyją, że jakby odwiedzić Davos, to będzie można ich spotkać, pójść razem na spacer, i do świtu dyskutować o kondycji świata, tak naprawdę nie mając na nic wpływu. Davos. Czy kiedykolwiek będę miała okazję się tam wybrać? Okazja rzadko sama się pojawia, dlatego trzeba jej pomóc lub ją stworzyć. Kiedyś.

DSC_2736bb_male
© Klaudia Raczek

Mijam Katowice, Wrocław, tnąc autostradę w kierunku Drezna. To mógłby być pierwszy przystanek tego wyjazdu. Dlaczego mijane krajobrazy, choć tak spójne, jednostajne, wywołują aż tyle wspomnień, pragnień, żalu, że nie można naprawić tego, co się już stało?

Problem czasu powrócił do mnie znowu, już bardziej świadomie, jakieś cztery lata temu, podczas lektury „Innych dni Anny” Tarasa Prochaśki. Doskonale pamiętam początek tej książki, dotyczący św. Augustyna, że to obowiązkowy autor dla kogoś, kto zastanawia się nad tym problemem. Prochaśko pisał, że „przeszłość trwa w formie nawyków”, dlatego żeby ciebie zapomnieć, musiałabym zapomnieć o siatce ulic i miejsc, które kiedykolwiek odwiedzaliśmy; o kontaktach z ludźmi, którzy nas łączą; o przedmiotach, które nas otaczały, których nie wyrzucisz, których nie wyrzucę; o przyzwyczajeniach i upodobaniach, które dzielimy.

© Klaudia Raczek
© Klaudia Raczek

„Przez całe lato czytałem wyłącznie św. Augustyna. Czytałem po kawałeczku, za to każdego ranka. Kiedy była Anna, czytałem na głos (…). Kawa wystarczała na cztery maleńkie filiżanki, cztery (po dwa) papierosy i półtorej strony confessiones (teraz każdy fragment Augustyna wiąże mi się z bardzo szczegółową topografią poranków, z flanelową koszulą Anny, ze wszystkimi mikroruchami Anny, przechodzącymi w niekończącą się topologię jej plastyki, łatwiej jest mi wytrzymać tęsknotę – pamiętając o tym wszystkim, nigdy nie zapomnę, o czym mówiliśmy, pamiętam dźwięki – wszystko to, słowo w słowo, można wyczytać u św. Augustyna)”.

Moja pamięć nie łączy się ze św. Augustynem, ale w podobny sposób zachowała się w wierszach, listach, notatkach, których już nie chcesz czytać, a które wywołują we mnie obrazy, dźwięki, zapachy, smaki. Niekiedy są tak silne, że wyraźnie czuję twój ciepły oddech na mojej szyi. Potem nadchodzi najgłębszy poziom rozpaczy, który człowiek może osiągnąć tęskniąc.

© Klaudia Raczek
© Klaudia Raczek

Do tej pory oprócz kalendarza i zegarka, które trzymają w ryzach moje dni, pojęcie czasu było bardzo nieuchwytne, abstrakcyjne i dość hipotetyczne, podlegające książkom i rozgrywające się w nich. Nie ma się co oszukiwać, prawdziwe życie toczy się dość jednostajnie.

Teraz codziennie zastanawiam się nad zegarami, strefami czasowymi, snami i tym, jak niesamowity i dziwny jest świat, że rozmawiamy przez cały Atlantyk, kiedy u mnie już góruje Księżyc, a u ciebie jeszcze świeci Słońce. Jak to jest, że mimo tysięcy kilometrów i kilkugodzinnej fałdy czasu, która jest zwyczajnym oszustwem, łatwiej nam się porozumieć, niż z tymi, którzy są nam najbliżsi, których mijamy na ulicy, ale w ostatnim momencie odwracają wzrok.

Zaczynam się czuć nieswojo. Przed nami równiny, odwracamy się plecami od gór, od domu, rzadkiego powietrza i niskich partii chmur. Pociesza mnie nieuchronność powrotu. Bo wrócę. Bo wrócisz.

© Klaudia Raczek
© Klaudia Raczek

Czytam przewodnik Baedekera o Pradze i wiem, że koniecznie muszę zobaczyć Orloj, zegar astronomiczny, który według siedemnastowiecznych zapisków Mateusza Meriana „ukazuje całoroczny ruch ciał niebieskich, z rachubą miesięcy, dni i godzi. Śledzić na nim można wschody i zachody gwiazd, dni najdłuższe oraz pory zrównania dnia z nocą, święta, jakie w ciągu roku całego przypadają, zmieniającą się długość nocy i dni oraz przebieg księżyca od pełni do nowiu poprzez kwadry. Godziny i ich połowy zegar wybija na trzy różne sposoby”.

© Klaudia Raczek
© Klaudia Raczek

Łudzę się, że odczytam z niego trajektorię twojego losu, że może w innych okolicznościach, czasie i miejscu uda mi się ciebie znaleźć.

Gdzieś na trasie Norymberga-Monachium. Trzecia rano i hotel bez recepcjonisty. Mamy tylko cztery godziny na odpoczynek, choć w tak krótkim czasie nic się nie zdąży przyśnić. Od kiedy nie trzymasz mnie za rękę, coraz mniej odwiedza mnie snów, coraz mniej pamiętam, coraz mniej czuję. Odkąd ciebie nie ma, budzę się przed budzikiem i łóżko jest zimne, jakby obrastał je lód. Jak inaczej wytłumaczyć śnieg na łukach brwiowych, spierzchnięte usta i płytki, gasnący oddech? Trzeba wstawać.

© Klaudia Raczek
© Klaudia Raczek

Otwieram oczy dopiero pod prysznicem, kiedy mylę gorącą wodę z zimną. Brakuje tchu, na kilka sekund staje serce, żeby za moment ruszyć ciężko jak dzwon. Nagle czuję jego pracę w każdej tętnicy, każdej komórce ciała, co się dotlenia. Ciało. Oglądam się w lustrze, kiedy je wycieram szorstkim, frotowym ręcznikiem. Jest moje, ale szczególnie o tej porze dnia mam do niego stosunek obojętny. Jestem zbyt młoda, by mówić o starzeniu się, ale przez te dwadzieścia kilka lat wysmuklała mi twarz, wychudło ciało. Skóra stała się cieńsza, teraz ledwie wytrzymuje napór kości miednicy i żeber, które bolą, które lgną do światła jak ćmy, jakby chciały spłonąć. Jeśli stracę jeszcze dwa kilogramy, wskaźniki pokażą niedowagę. Jeśli nadal będziesz milczeć, zakwitnie we mnie róża. Z czasem jej korzenie rozsadzą trzewia, kolce wypełnią całe osierdzie. Zniknę, już mnie nie znajdziesz, już niczego między nami nie będzie. Ale na razie będę błądzić, szukać nowych dróg, bo nie wiem, dokąd pójść, kiedy wyrysowane na twoim ciele konstelacje pieprzyków i znamion tak długo były moją mapą.

Czeska granica. Kiedy się tu wjeżdża od strony Niemiec, odstrasza niewymawialna nazwa: Tschechische Republik. Gdyby nie to, że jedziemy autostradą, gdyby to tylko było możliwe, zawróciłabym. Kupujemy winietę i trzy czarne kawy, każda za trzydzieści koron. Jedziemy dalej, w okolicach Pilzna wyprzedzamy całe stado kamperów. Chciałabym tak podróżować, być zupełnie wolna, spontanicznie podejmować decyzję o noclegu w szczerym polu, z prostym jedzeniem i tanim, ale smacznym winem. Przydałby się jeszcze ktoś, żeby móc rozmawiać całą noc o sprawach ważnych i mniej istotnych, żeby móc milczeć, kiedy bezchmurna noc, albo kiedy burza, grad, i zima stulecia. Razem wszystko można przetrwać, razem doświadcza się cudów, nawet tych najmniejszych, ledwie zauważalnych. Cuda dzieją się gdzieś pomiędzy ciałami i duszami, dlatego potrzebujemy innych, dlatego tak ciężko znieść samotność komuś, kto doświadczył choć raz największej bliskości.

© Klaudia Raczek
© Klaudia Raczek

Niebo się rozjaśnia i krajobraz zaczyna się zmieniać. Powoli z wnętrza ziemi wyrastają niewielkie wzniesienia, pagórki, góry. Od razu czuję się bezpieczniej, kiedy przestrzeń zamyka się, zawęża z dwóch stron, jakby była twoimi ramionami. Niedługo wjedziemy do Pragi, w której już tyle razy byłam myślami. Wiem, cechuje mnie przerost wyobraźni nad rozumem, ale po wnikliwym przestudiowaniu przewodnika wydaje mi się, że odwiedzałam stolicę Czech już klika razy. To niepoważne, nawet wiążę z nią pewne wspomnienia. Na jakiej podstawie czasem buduje się pojęcie o danym miejscu, mieście, w którym się nigdy nie było, do którego się tylko tęskniło?

© Klaudia Raczek
© Klaudia Raczek

Praga. Jestem oczarowania. Moje wymysły i wspomnienia bez poparcia sięgały najwyżej dziesięciu procent rzeczywistości. To miasto cechuje urok i kameralność Krakowa, w połączeniu z rozmachem i wielkością stolicy. Z jednej strony dawna architektura, zanurzona jeszcze w średniowieczu, a z drugiej wspaniałe wieżowce, świadczące o byciu w centrum. Jak mam ci to wszystko opowiedzieć, kiedy nie mieszczę słów? Wełtawa, Josefov, Na příkopě, „Tańczący dom”, Zlatá ulička, Orloj, most, z którego widać najpiękniejszą miejską panoramę, jaką kiedykolwiek widziałam, i to nie jest Karlův most. Chciałabym więcej opisać, ale jestem pod takim wrażeniem, że byłby to tylko bełkot ulepiony z peanów. Mogłabym to wszystko sfotografować, ale wiem, że kiedyś tu wrócimy.

DSC_2649bb_maleW podróży cała jestem czekaniem. Kiedy wyjeżdżam, rymuję się z ekscytacją, kiedy wracam – z upojeniem. Tęsknię za osobami, miejscami, za tym, co nie zostało wybrane; za tymi, których porzuciłam lub którzy odeszli; za miejscami, których staram się nie odwiedzać, bo przypominają mi ciebie. „Przeszłość trwa w formie nawyków”. Jakie to ma w ogóle teraz znaczenie? Wracam, choć na mnie nie czekasz.

Ołomuniec, Ostrawa, Cieszyn. Trzecia nad ranem. Dopiero teraz pomyślałam o Pradze i Czechach w kontekście literatury. Kafka, Hrabal, Kundera. Pisarze, którzy wychowali we mnie głęboką czułość i wrażliwość, ale równie silną ironię, słodko-kwaśny, a czasem słodko-gorzki smak w próbowaniu, odbieraniu świata.

Kraków, piąta nad ranem. Zatoczyłam koło o obwodzie dwóch tysięcy kilometrów. Nieznośna ciężkość bytu, kiedy nie tylko na Brackiej pada rzęsisty deszcz. Wiem, muszę iść do domu, iść do przodu, nie odwracać się, nie patrzeć wstecz. Mimo to zastanawiam się, czy jeszcze śpisz, czy śnisz i jakiego koloru będą dzisiaj twoje oczy.

__________________________________________

Co myślisz?

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s