ganbare warsztaty umierania

Ganbare! Notatki z warsztatów umierania

Co to znaczy "dobra książka"? Wiem, gruby temat, pewnie już czujesz to niesamowite elektryzujące napięcie, ostrą jazdę i zapach palonej gumy, więc odpinamy wrotki. Daruję sobie filozoficzne inklinacje, całe uniwersalistyczne tło starożytnych mędrców, które są przynudnawe jak opowieści ciotki Grażynki z jej wczasów pod gruszą w Rowach w roku 1998 (wiem, tyle się nie żyje). Ciągotki zawsze … Czytaj dalej Ganbare! Notatki z warsztatów umierania

ślady

trochę o wiosennych, letnich i jesiennych nocach.

KONIEC LATA

Wszystko, co ważne, rozgrywa się na wiosnę, w rozjazdach. Przesunięcia płyt tektonicznych, serce niespokojne jak czynny wulkan, rana otwarta, krater. Magma wdarła się do domu jak cichy zabójca, bezwonnie mieszała w porach posiłków, rozkładach dnia i zmieniała częstotliwości nadawania fal. Rozbieżności, zależności, linie, które przestawały być styczne. Nie znajdywaliśmy już wspólnego języka. Suma dawała wartości … Czytaj dalej KONIEC LATA

Z kieszeniami pełnymi światła i czereśni

Chodź leżeć na trawie, patrzeć jak płynie rzeka, jak kaczki tworzą koncentryczne kręgi i niebo się przegląda w wodzie. Tylko patrz tak, jakby to było pierwszy raz, jakby nie istniał czas i sprawy do załatwienia. Jakby nie istniał ten metr kwadratowy ziemi, który teraz zajmujemy, ani te drewniane szpule po kablach, ani ten pomost i … Czytaj dalej Z kieszeniami pełnymi światła i czereśni

Ballada o sennowłóctwie

W kwietniu ani razu się nie modliłam, ale codziennie brałam imię Boga nadaremno. Jak to jest? Szybciej niż mantry w jodze kundalini przyswajam nowe rytmy poranków i regularnie wzywam posiłki, chociaż ciężkie płuca, a żołądek jakby połknął różę. Czekam na wszystkie wschody i zachody, pory karmienia kotów, wymienianie wody frezjom. Pełnia różowego księżyca wisi nad miastem … Czytaj dalej Ballada o sennowłóctwie

Recenzja Sapiens Harari

Myślę, więc krzywdzę. Na marginesie „Sapiens. Od zwierząt do bogów” Yuvala N. Harariego

Świadomość i zmiana wymagają bólu. Takiego dobrego, co oczyszcza. Takiego jak zakwasy po całodniowej wycieczce w góry, które przeradzają się w satysfakcję. Dlatego książkę "Sapiens. Od zwierząt do bogów" czytałam przez jakieś trzy miesiące, bo w dużej ilości jednorazowo powodowała w mojej głowie błędy krytyczne, niebieskie ekrany. Każdy rozdział to były kolejne policzki w twarz. Chcesz … Czytaj dalej Myślę, więc krzywdzę. Na marginesie „Sapiens. Od zwierząt do bogów” Yuvala N. Harariego

lanckorona

Pierwsze dni zimy. Lanckorona

Chodź, opowiem Ci o poszukiwaniach śniegu i słońca. O "Hello, Dolly" śpiewanym w samochodzie. Kilka historii o chlebach i zamianie wody w wino grzane w Arce. O zwierzętach regularnie znajdowanych nie do pary i nie od parady. Będzie coś o planowanych i przypadkowych spotkaniach po latach, wiosnach i zimach. Kilka słów o stoiskach z durnostojkami, … Czytaj dalej Pierwsze dni zimy. Lanckorona

Do siego roku. Co to znaczy?

Zastanawiacie się, o co do cholery chodzi z tym "Do siego roku" i czy ma to coś wspólnego z proszkiem Dosia?

„Rana” Wojciecha Chmielarza ma potencjał, ale…

Do przeczytania tej książki zachęciło mnie kilka osób, które lubię i szanuję. No i... nie rozumiem tego fenomenu. Przy okazji przyznaję, że nie jestem fanką gatunku, co może mieć jakiś wpływ, jednak mam parę zarzutów.