Z kieszeniami pełnymi światła i czereśni

Chodź leżeć na trawie, patrzeć jak płynie rzeka, jak kaczki tworzą koncentryczne kręgi i niebo się przegląda w wodzie. Tylko patrz tak, jakby to było pierwszy raz, jakby nie istniał czas i sprawy do załatwienia. Jakby nie istniał ten metr kwadratowy ziemi, który teraz zajmujemy, ani te drewniane szpule po kablach, ani ten pomost i … Czytaj dalej Z kieszeniami pełnymi światła i czereśni

Ballada o sennowłóctwie

W kwietniu ani razu się nie modliłam, ale codziennie brałam imię Boga nadaremno. Jak to jest? Szybciej niż mantry w jodze kundalini przyswajam nowe rytmy poranków i regularnie wzywam posiłki, chociaż ciężkie płuca, a żołądek jakby połknął różę. Czekam na wszystkie wschody i zachody, pory karmienia kotów, wymienianie wody frezjom. Pełnia różowego księżyca wisi nad miastem … Czytaj dalej Ballada o sennowłóctwie

Recenzja Sapiens Harari

Myślę, więc krzywdzę. Na marginesie „Sapiens. Od zwierząt do bogów” Yuvala N. Harariego

Świadomość i zmiana wymagają bólu. Takiego dobrego, co oczyszcza. Takiego jak zakwasy po całodniowej wycieczce w góry, które przeradzają się w satysfakcję. Dlatego książkę "Sapiens. Od zwierząt do bogów" czytałam przez jakieś trzy miesiące, bo w dużej ilości jednorazowo powodowała w mojej głowie błędy krytyczne, niebieskie ekrany. Każdy rozdział to były kolejne policzki w twarz. Chcesz … Czytaj dalej Myślę, więc krzywdzę. Na marginesie „Sapiens. Od zwierząt do bogów” Yuvala N. Harariego

lanckorona

Pierwsze dni zimy. Lanckorona

Chodź, opowiem Ci o poszukiwaniach śniegu i słońca. O "Hello, Dolly" śpiewanym w samochodzie. Kilka historii o chlebach i zamianie wody w wino grzane w Arce. O zwierzętach regularnie znajdowanych nie do pary i nie od parady. Będzie coś o planowanych i przypadkowych spotkaniach po latach, wiosnach i zimach. Kilka słów o stoiskach z durnostojkami, … Czytaj dalej Pierwsze dni zimy. Lanckorona

Do siego roku. Co to znaczy?

Zastanawiacie się, o co do cholery chodzi z tym "Do siego roku" i czy ma to coś wspólnego z proszkiem Dosia?

„Rana” Wojciecha Chmielarza ma potencjał, ale…

Do przeczytania tej książki zachęciło mnie kilka osób, które lubię i szanuję. No i... nie rozumiem tego fenomenu. Przy okazji przyznaję, że nie jestem fanką gatunku, co może mieć jakiś wpływ, jednak mam parę zarzutów.

„Cudze słowa” Wita Szostaka albo „nowa jakość” w opisach książek

Historia ta dotyczy trochę książki Wita Szostaka "Cudze słowa", a trochę nie, a wplątane jest w nią co najmniej kilka osób, jeden pies i chór grecki. Otóż wczoraj w księgarni Karakter nabyłam kilka książek (drogą kupna oczywiście), niby na prezenty, ale nie wiem, czy je dam, bo w sumie są zbyt interesujące i już się … Czytaj dalej „Cudze słowa” Wita Szostaka albo „nowa jakość” w opisach książek

Jak się przekonałam do audiobooków

Nigdy nie byłam fanką audiobooków. Nie mogłam się na nich skupić, ani na tym, co robiłam, kiedy ich słuchałam. Wkładałam skarpetki do lodówki, skorupki po jajkach wrzucałam na patelnię, a jajka do kosza i wychodziłam na spacer ze smyczą, bez psa. Miałam parę lat temu podejście do aplikacji Blinkist, w której można słuchać skrótów książek … Czytaj dalej Jak się przekonałam do audiobooków

ballada o tymianku i zwykłym szaleństwie

prezenty, które wymagają cierpienia. darowanie życia, ratowanie tymianku.