O odkrywaniu na nowo miasta, którego nie ma. Lwów. Część pierwsza

* Muszę patrzeć na Lwów inaczej niż do tej pory, żeby nie bolało. Ty wiesz. W odtwarzaczu zapętliło się Andruchowyczowe nie jedź do Lwowa, nie ma takiego miasta. Jeszcze kilka razy usłyszę tę mantrę i naprawdę uwierzę. Bo jeśli nie istnieje miejsce, nie istnieje też czas. Skoro nie ma czasu, jesteśmy wieczni, z kieszeniami pełnymi … Czytaj dalej O odkrywaniu na nowo miasta, którego nie ma. Lwów. Część pierwsza

Rzecz o podróżach i ich przeżywaniu. Rzecz o Warszawie

Mam wakacje. Spontaniczność wyjazdów w tym okresie powinna być największa. Nie zastanawiam się, kupuję bilety. Każde podróże, nawet te małe, wiążą się z czymś nowym, nawet jeśli celem są miasta, w których już byłam, czy osoby, które dobrze znam, z którymi się widzę w rozjazdach, witam i o razu żegnam, lub do których wpadam ni … Czytaj dalej Rzecz o podróżach i ich przeżywaniu. Rzecz o Warszawie

Wakacje, wino, telewizja, stek bzdur i latające jądra

Witam po lipcowej i sierpniowej przerwie ja, Wasz biały Murzyn! Ta długa nieobecność nie była planowana tak jak moje poczęcie, ale cóż, zdarza się przecież, zatem witam tym goręcej wszystkich tych, którzy czekali na kolejny stek sojowych bzdur i gorących, świeżutkich jeszcze mrzonek! Co masz zrobić teraz, zrób później Wakacje pokazały mi, że powinnam pracować … Czytaj dalej Wakacje, wino, telewizja, stek bzdur i latające jądra