„Cudze słowa” Wita Szostaka albo „nowa jakość” w opisach książek

Historia ta dotyczy trochę książki Wita Szostaka "Cudze słowa", a trochę nie, a wplątane jest w nią co najmniej kilka osób, jeden pies i chór grecki. Otóż wczoraj w księgarni Karakter nabyłam kilka książek (drogą kupna oczywiście), niby na prezenty, ale nie wiem, czy je dam, bo w sumie są zbyt interesujące i już się … Czytaj dalej „Cudze słowa” Wita Szostaka albo „nowa jakość” w opisach książek

Rozdział 4. Austin, TX

O podróży do Austin, americano, życiu na lotniskach, hulajnogach, barach, ulicach, samochodach, broni, samotności i jeszcze o czymś.

Rozdział 3. New York, New York

Jeśli zostawiłam w jakimś miejscu na świecie kawałek serca tylko po to, żeby móc wrócić, to tu.

nowy jork

Rozdział 2. DL0047 Amsterdam-New York cz. 2

Co ja wiem o Nowym Jorku? 8,5 miliona mieszkańców. Nie umiem sobie nawet tego wyobrazić. Bronx. Brooklyn. Queens. Manhattan. Greenpoint. Wodzę palcem po mapie i już same nazwy okręgów ekscytują, tak pięknie dźwięczą na końcu języka.

Notatki z początku nowego roku (albo końca świata)

Pożary w Australii. 500 milionów zwierząt. 50 stopni Celsjusza pod Sydney. Trump nie chce i zarazem chce wywołać wojnę z Iranem. Modlę się, chociaż nie wierzę, żeby któregoś dnia bezpowrotnie zapomniał hasło do konta na Twitterze. Całe zło tego świata próbuję oderwać od myśli jak strup, żeby przywrócić do normy puls. Proszę, niech ktoś wyłączy … Czytaj dalej Notatki z początku nowego roku (albo końca świata)

Nowy Jork, noc

Rozdział 1. DL0047 Amsterdam-New York

Jesteśmy tylko mało istotnymi pasażerami, z przydzielonym numerem siedzenia, numerem paszportu. Gdzieś tam widniejemy w chmurze, w systemach przewoźników, urzędów, banków. Jesteśmy przyporządkowani do państw, miast, ulic, budynków i mieszkań. Jesteśmy przydzieleni do biurek, pensji, numerów telefonów i blach samochodowych. Czasem zazdroszczę tym, którzy potrafią uciąć te wszystkie zależności. Trochę też im współczuję.

Niewysłany list do Ciebie. O pisaniu, myśleniu i mówieniu

Może to jest tak, że czasem na naszej drodze pojawiają się nagle osoby tylko po to, żeby można im było opowiedzieć swoją historię do końca. Wyrzucić wszystko z głębin pamięci. Żeby już nic nie trzeba było nikomu mówić i się powtarzać. Jak dopełnienie, klamra, kurtyna. Mimo że nie czujesz, że masz w tych relacjach jakikolwiek interes. Nie potrzebujesz ich i jednocześnie przedziwnie chcesz, żeby krążyły po twojej orbicie. Z całą niepewnością, niesymetrycznością. Osoby, które znasz tak, jak Nowy Jork — bardzo krótko i można powiedzieć, że wcale, ale już szukasz sposobu, jak do nich wrócić.

Vaticano Bambino

Plac Świętego Piotra w Watykanie widziałam tysiące razy w telewizji, książkach. Nie robił na mnie wielkiego wrażenia.

To nie jest przewodnik po Rzymie

To jedno z niewielu miast, które dobrze wygląda w deszczu. W słońcu Rzym cały mieni się jak złoto, a jednocześnie nie traci ciepła w szare dni, których tak wiele było w grudniu.

Najpierw rzeczy najważniejsze. Karpaty Ukraińskie (2018)

Najpierw rzeczy najważniejsze. Spanie, jedzenie, picie, ciepło, regularne wypróżnianie. Potem można rozmawiać, grać, przegrywać, śpiewać i opowiadać historie, które nigdy się nie kończą, chociaż czasem się powtarzają. Zawsze znajdzie się choć jedna nowa osoba, która nie słyszała starego zestawu żartów o żółwiach, pączkach albo ciastkach. Prawdziwy urlop zaczyna się po tygodniu, kiedy dostosowujesz puls i … Czytaj dalej Najpierw rzeczy najważniejsze. Karpaty Ukraińskie (2018)