Co sprawia, że niewinne wyjazdy nad Sołę kończą się w Cieszynie? Koniec lipca z temperaturą powyżej trzydziestu stopni? Głód przygód? Spontaniczność, która od niedawna rozchodzi się we krwi szybciej niż alkohol, silniej niż adrenalina? Pewnie prawda znajduje się gdzieś pośrodku. W tym miejscu, dokąd jeździmy, koryto rzeki tworzy naturalny korytarz o długości jakichś pięćdziesięciu metrów … Czytaj dalej O rzece, która łączy; o rzece, która dzieli. Czeski Cieszyn / Cieszyn
Kategoria: PODRÓŻE
Czwarta nad ranem. Krótka opowieść drogi DK52 i E77
Lipiec okazuje się być zupełnie niemożliwym. Ciągłe życie w drodze, na trasie, bycie pomiędzy, w ruchu, do braku tchu. Ale chyba tak jest dobrze, tak jest lepiej. Niech już zostanie. Tysiące razy pokonywałam drogę krajową nr 52, trasę europejską nr 77, na różnych odcinkach, ale na nowo odkrywam ich urok. Głośna muzyka, jedna z ulubionych … Czytaj dalej Czwarta nad ranem. Krótka opowieść drogi DK52 i E77
O odkrywaniu na nowo miasta, którego nie ma. Lwów. Część trzecia
***** Nigdy nie patrzyłam na Lwów pod turystycznym kątem. Przyjmowałam go takim, jaki był, nie zastanawiając się, że szczególnie w pierwsze, najostrzejsze wakacyjne upały brakuje tu wody, brakuje rzeki, nad którą można pójść na piknik czy lody. Nigdy wcześniej nie dziwiło mnie to, że na Wysokim Zamku wcale nie ma żadnego zamku, bo ciężko tym … Czytaj dalej O odkrywaniu na nowo miasta, którego nie ma. Lwów. Część trzecia
O odkrywaniu na nowo miasta, którego nie ma. Lwów. Część druga
*** Z osobami, które tu jeszcze nie były, spędza się czas inaczej. Wracam do miejsc, których nie odwiedzałam przez lata. Cmentarz Łyczakowski. Kilka godzin przebyte wśród zmarłych wprawiło nas w dziwny stan zadumy i sentymentu. Usiedliśmy pod najstarszym grobem, znajdującym się w samym sercu nekropolii, w towarzystwie trzech białych lwów i kolejnej paczki złotych davidoffów, … Czytaj dalej O odkrywaniu na nowo miasta, którego nie ma. Lwów. Część druga
O odkrywaniu na nowo miasta, którego nie ma. Lwów. Część pierwsza
* Muszę patrzeć na Lwów inaczej niż do tej pory, żeby nie bolało. Ty wiesz. W odtwarzaczu zapętliło się Andruchowyczowe nie jedź do Lwowa, nie ma takiego miasta. Jeszcze kilka razy usłyszę tę mantrę i naprawdę uwierzę. Bo jeśli nie istnieje miejsce, nie istnieje też czas. Skoro nie ma czasu, jesteśmy wieczni, z kieszeniami pełnymi … Czytaj dalej O odkrywaniu na nowo miasta, którego nie ma. Lwów. Część pierwsza
2 000 km / 1 500 słów o problemie czasu i drogi, rozstaniach i powrotach. O Pradze
Nigdy wcześniej nie zastanawiałam się nad problemem czasu tak bardzo, jak teraz. Możliwe, że pierwszy raz miało to miejsce jakieś osiem lat temu, podczas czytania "Czarodziejskiej góry" Tomasza Manna. Zadziwiało mnie iluzoryczne niepoddawanie się akcji powieści upływowi czasu, choć czas jest wszechobecny, związany ze zmianami pór dnia, roku, ale wydaje się, jakby nie płynął w … Czytaj dalej 2 000 km / 1 500 słów o problemie czasu i drogi, rozstaniach i powrotach. O Pradze
Rzecz o podróżach i ich przeżywaniu. Rzecz o Warszawie
Mam wakacje. Spontaniczność wyjazdów w tym okresie powinna być największa. Nie zastanawiam się, kupuję bilety. Każde podróże, nawet te małe, wiążą się z czymś nowym, nawet jeśli celem są miasta, w których już byłam, czy osoby, które dobrze znam, z którymi się widzę w rozjazdach, witam i o razu żegnam, lub do których wpadam ni … Czytaj dalej Rzecz o podróżach i ich przeżywaniu. Rzecz o Warszawie
Jadąc do Kijowa. Dziennik spisany później
Artykuł napisany dla portalu "Port Europa. Portal o Europie Środkowej". ____________________________________________________________ Nie bez podstaw odwołuję się już w samym tytule do Andrzeja Stasiuka, a w szczególności do jego dwóch książek, które traktowały przede wszystkim o podróży w mistyczny świat Bałkanów. Może Ukraina to nie Bałkany, ale ład jest podobny. Czyli bezład. Bardzo trudno jest w … Czytaj dalej Jadąc do Kijowa. Dziennik spisany później
Dziennik sPOD RÓŻY II. Literatura, Lwów, lewitacja
czyli 18 Forum Wydawców we Lwowie, 14-18 września 2011 r. Tekst ukazał się w kwartalniku literacko-artystycznym s Z A F a w grudniu 2011 r. ____________________________________________________________________ Ten kraj wciąga jak kofeina podawana doustnie, z rana. Koleiny, po których toczą się (historia zatacza) koła, koleje wydarzeń odbijane nie tylko na drodze, ale przede wszystkim gdzieś w … Czytaj dalej Dziennik sPOD RÓŻY II. Literatura, Lwów, lewitacja
Dziennik sPOD RÓŻY, czyli українська троянда
Tekst ukazał się w kwietniu 2010 roku w czasopiśmie "Okowykol Okularny" (dodatku do "Protokołu Kulturalnego"). ______________________________________________________________ Jest już po północy, w radiu zwiastują trzeci kwietnia, niedzielę, a ja za kilka godzin wyruszę w kosmiczną trasę Kraków Główny – Przemyśl Główny, a później to już z górki, Lwów i Czerniowce. Tymczasem cała rozpiętość nocy przede mną, … Czytaj dalej Dziennik sPOD RÓŻY, czyli українська троянда