żuję powietrze połykam byle zapomnieć języka w którym nie potrafimy się spotykać same potknięcia i przejęzyczenia
Autor: Klaudia Raczek
04 ||| ROZSTAWANIE
Siła, która niemożliwie wgniata w łóżko, nie pozwala wstać. Kolejny zły dzień, który będzie trzeba przeżyć, jakoś się przeszyć. Uruchomić reakcje obronne. Powolne odrywanie się od kołdry, strzępkami, jak zaschnięty na ranie bandaż. Krążenie między łazienką a kuchnią, z ciężką nocą zwisającą na ramionach. Od drzwi do drzwi, wszędzie pusto. I nagie, nieśmiałe światło, które … Czytaj dalej 04 ||| ROZSTAWANIE
tramwaje na zajezdni jak senne
koty świecą w obiektyw żółtymi ślepiami stukot kół pachnie czymś nieznanym ja znowu na głodzie litery łączę w wyrazy przy pomocy śliny nikt nie jest winny zmarznięta dziewczyna w zielonej sukience zapomniała parasola i chyba nie wie dokąd jedzie i deszcz wtapiam się w krajobraz i już jestem kimś innym drzewem siedząca przede mną staruszka … Czytaj dalej tramwaje na zajezdni jak senne
„Poeta chmielu, wiosny, pędu…”, czyli o tym, jak nie tłumaczyć poezji Bohdana Ihora Antonycza
PRÓBA (WY)TŁUMACZENIA SIĘ Bohdan Ihor Antonycz to poeta, który kładzie ogromny nacisk na koncepcję, projekt. Każdy jego tomik tworzy pewną całość, która nie może wybrzmieć właściwie i być właściwie zinterpretowana, kiedy wiersze są zupełnie losowo wybrane, ułożone według niewiadomego porządku. Tak się stało z polską Księgą Lwa1, wydaną przez Państwowy Instytut Wydawniczy w 1981 roku. … Czytaj dalej „Poeta chmielu, wiosny, pędu…”, czyli o tym, jak nie tłumaczyć poezji Bohdana Ihora Antonycza
Taras Prochaśko i Ołeh Hnatiw – WCHŁONĄĆ MIASTO
W listopadzie, w przededniu zimy, już od piątej po południu, kiedy robi się ciemno, a latarnie jeszcze nie świecą, we lwowskim barze NEKTAR siedzą ludzie-po-pracy. Sebastian wchodzi do środka, zamawia dwie kawy i dwa kieliszki wina. Siedzi przy stole sam, pali, a po jakimś czasie prosi barmana o podgrzanie nietkniętej kawy przy pomocy pary. Czeka. … Czytaj dalej Taras Prochaśko i Ołeh Hnatiw – WCHŁONĄĆ MIASTO
język niemy
20 tysięcy minut samotności w przeliczeniu na 600 kilometrów sprawiedliwości nie ma jest szept wobec ścian to nie my toniemy czy toniemy toniemy pisała osiecka jak myślisz nie odnajduję już z tobą języka
pobłyski
rytm przylotu ptaków wysiadywanie jaj głód powietrza słońce na przestrzał stukot kół o bruk ledwie wyczuwalne pulsowanie miasta wszystko co istotne rozgrywa się na początku lata w rozjazdach ćma utopiona w szklance po whisky pobłyski pobłyski
O rzece, która łączy; o rzece, która dzieli. Czeski Cieszyn / Cieszyn
Co sprawia, że niewinne wyjazdy nad Sołę kończą się w Cieszynie? Koniec lipca z temperaturą powyżej trzydziestu stopni? Głód przygód? Spontaniczność, która od niedawna rozchodzi się we krwi szybciej niż alkohol, silniej niż adrenalina? Pewnie prawda znajduje się gdzieś pośrodku. W tym miejscu, dokąd jeździmy, koryto rzeki tworzy naturalny korytarz o długości jakichś pięćdziesięciu metrów … Czytaj dalej O rzece, która łączy; o rzece, która dzieli. Czeski Cieszyn / Cieszyn
grawitacje
muzyka głodnych brzuchów krótkie niezauważalne dotknięcia spięcia ciał jak w tańcu wyładowania elektryczne na skórze plusy minusy odepchnięcia przyciągania kulawy rytm na obrzeżach pępka to trakcja na ulicy kałuże jak smoła jak krew księżycowa wschód słońca wiesza się na szybie
03 ||| ZMIANA ROZKŁADU JAZDY
Trzymała ich tutaj jedynie możliwość wieczornego wypicia piwa. Byli nie z tego świata, nie z tego dramatu. Ktoś z nich znowu zakpił. Nocami uprawiali masową produkcję listów motywacyjnych i CV, jakby to były wiersze. Kłamali jak w życiu – skrupulatnie i pewnie, choć nie mieli celu. Ciągle stali na peronie, ale żaden pociąg nie nadjeżdżał. … Czytaj dalej 03 ||| ZMIANA ROZKŁADU JAZDY