zima

Środek lata. Wiersz o zimie jak zbawienie.

04 ||| ROZSTAWANIE

Siła, która niemożliwie wgniata w łóżko, nie pozwala wstać. Kolejny zły dzień, który będzie trzeba przeżyć, jakoś się przeszyć. Uruchomić reakcje obronne. Powolne odrywanie się od kołdry, strzępkami, jak zaschnięty na ranie bandaż. Krążenie między łazienką a kuchnią, z ciężką nocą zwisającą na ramionach. Od drzwi do drzwi, wszędzie pusto. I nagie, nieśmiałe światło, które … Czytaj dalej 04 ||| ROZSTAWANIE

12 ||| ODCHODZĄC

Byłem nami w Tobie, byłaś we mnie nami, byliśmy w sobie przerażeni i szczęśliwi z utraty poczucia granic własnego ciała. - Jacek Bierezin Wiesz, czasem już nie umiem się wysłowić. Czasem już nie umiem się wysłowić tak, by w każdym zdaniu cię nie użyć. Czasem już nie umiem się wysłowić tak, by w każdym zdaniu … Czytaj dalej 12 ||| ODCHODZĄC

08 ||| NIEKIEDY ZDARZA SIĘ JESIEŃ

Resztki zadowolenia opadają wraz z popiołem na chodnik, na kładkę. Dach tramwaju ugina się pod ciężarem wzroku. Świat na żółto i na niebiesko, w odwróconej kolejności, bo to ciągle Ukraina. Україна. Lunatyczne spacery o świcie, późne śniadania, obiadokolacje spędzone w bibliotece. Україна. Tu łatwo zmienia się kolejność pór dnia. Zimno na zewnątrz i migrena daje … Czytaj dalej 08 ||| NIEKIEDY ZDARZA SIĘ JESIEŃ

zarzewia

całkowita zimowa inercja wylęgamy na podłogę tuląc się do siebie jak zeschnięte liście jak martwe zwierzęta

04 ||| GDZIEŚ POMIĘDZY, CZYLI NIGDZIE

Stukot kół. Głowa rytmicznie podskakuje od szybkiej jazdy. Przez chwilę nie wiem gdzie jestem, skąd przyszedłem, dokąd zmierzam. Dochodzę do siebie. Sięgam po okulary, które leżą na półeczce obok półlitrowej butelki wody mineralnej i „Drzwi percepcji” Aldousa Huxley’a. Loguję się do życia, sprawdzam w telefonie pocztę (dwie nowe wiadomości) i czy mamy opóźnienie (nie). Naprzeciwko … Czytaj dalej 04 ||| GDZIEŚ POMIĘDZY, CZYLI NIGDZIE

Chocolate Jesus. Słowo wstępne

czyli zapraszam do 41 numeru kwartalnika sZAFa, który otwiera moje skromne słowo wstępne: Jesień, Zima. Pory roku, od których nie wymaga się zbyt wiele. Słoneczny, choć chłodny dzień, zakrawa już na ingerencję boską. Jesień, Zima. Zbyt wiele wymagamy od tych podatnych na stany depresyjne koleżanek, że niby co, że zaczną opowiadać dowcipy? Raczej dalej będą … Czytaj dalej Chocolate Jesus. Słowo wstępne