Ostre krawędzie wspomnień, których lepiej nie dotykać. Debiut „Szwy” Sławomira Hornika

Ze Sławkiem znamy się prywatnie parę lat (what's up, dude?). Myślałam, że dzięki temu łatwiej przebrnę przez “Szwy”, ale to nieprawda. Tom pełny jest erudycyjnych zakrętów i metaforycznych pułapek. 

zdjęcie w lustrze kraków

Kraków

język architektury,/ który się dobrze czyta./ szkielet kamienic/ i mięso betonu./ tracę spójność,/ dzielę się na/ szkło, papier, plastik.

kostka

ciągłe myślenie parabolą. nikogo do pomówienia, oprócz ścian, wobec których wolę milczeć. każde wspomnienie z tobą to czarna kostka lodu, co staje w gardle.

świat

jeśli mosty między nami mają skrzydła, /jeśli świat utraci całą moc i napięcie, /spać będziemy na poboczu światła.

cud

Nie umiem zamieniać wody w wino.

my

ciało liczb zespolonych. ciało liczb urojonych.

dobro

kwiaty kupione na ulicy od ubogiej staruszki, jednej, drugiej. dobro, które powraca zawsze spóźnione i nie w porę.

ty

wołam, ale się nie zdarzasz.

Wideowiersz: faktura bólu #11

Dzisiaj opowiem Ci o tym, co robię, kiedy nie śpię. Kiedy czuwam. Kiedy mam w płucach kilka kilogramów nocy. Kiedy piję herbatę z sokiem z dzikiej róży. Kiedy marzną mi stopy do bólu, ale staram się o tym zapomnieć. Jak słucham Kaleo i nie mogę przestać. Vor í Vaglaskógi.  Niebo nie jest niewinne. Nikt nie jest niewinny. … Czytaj dalej Wideowiersz: faktura bólu #11

prawda

utyka na końcu języka. zegar bije pierwszą ostatnią godzinę. czekam w ciszy. tylko tyka ty. nie wie nikt, kiedy zamknąć obieg krwi. ty.