noc

moje ciało jest cmentarzem choć od dawna nie przyjmuje zwierząt rośnie mały wielki wóz noc jest cała w ćwiekach boli tak że chcesz się wtulić w kogokolwiek / cokolwiek

zło konieczne

produkcja śmieci produkcja śmierci makulatura z której zrobią gówniane książki będą je czytać w autobusach tramwajach a potem szybko chować do torby tak by nikt nie zauważył okładki obóz koncentracyjny obóz ogólnokształcący

rzekła babka

człowiek to tylko kupa mięsa i hormony

szpital św. łazarza

cudzy włos w pościeli wilgotnej od snu ktoś umył podłogę ktoś kocha modlę się do niego językiem ognia

moje imię

samogłoski spółgłoski palatalności nie ma innych paraleli między nami nie czytaj wierszy bo zmiękniesz będziesz tęsknić za tymi którzy tobą gardzą jesteś brud kurz krew pod paznokciem już nie czekam kiedy je wypowiesz

listopad

znaleźć język który byłby jak my obcy znaleźć głos który mógłby pokonać tę ciszę kiedy się żegnamy znakiem krzyża znaleźć listopad który byłby do zniesienia lub do odwołania choć właśnie w listopadzie jest tyle dni wolnych od pracy

faktura bólu

tyle w płucach nocy wydychanie krwi niebo nie jest niewinne w głośnej fonetyce gwiazd jesteś wierszem jesteś kontekstem poza który nie umiem wyjść z sercem skóra od dawna nie nosi znamion ciszy dotknij mnie choć nie starcza już ciała na blizny

wyrazy obce

żuję powietrze połykam byle zapomnieć języka w którym nie potrafimy się spotykać same potknięcia i przejęzyczenia

tramwaje na zajezdni jak senne

koty świecą w obiektyw żółtymi ślepiami stukot kół pachnie czymś nieznanym ja znowu na głodzie litery łączę w wyrazy przy pomocy śliny nikt nie jest winny zmarznięta dziewczyna w zielonej sukience zapomniała parasola i chyba nie wie dokąd jedzie i deszcz wtapiam się w krajobraz i już jestem kimś innym drzewem siedząca przede mną staruszka … Czytaj dalej tramwaje na zajezdni jak senne

język niemy

20 tysięcy minut samotności w przeliczeniu na 600 kilometrów sprawiedliwości nie ma jest szept wobec ścian to nie my toniemy czy toniemy toniemy pisała osiecka jak myślisz nie odnajduję już z tobą języka