codziennie wstajesz o piątej pięćdziesiąt jak każdy przyzwoity więzień. ustalone pory posiłków, kolejność przekładania naczyń od jednego zlewu, z pianą, do drugiego, z czystą wodą, zanim trafią na suszarkę. parzysz herbatę, uderzając torebką pięć razy o ścianki filiżanki, zanim dojdzie. wolno stojąca wanna wzywa do biegu przez dzień. wychodzisz opuszczając antywłamaniowe żaluzje. zamykasz drzwi na … Czytaj dalej nic o tobie nie wiem
Autor: Klaudia Raczek
chodzę z psem
wy chodzicie do kościoła ja wy [chodzę z psem]
koniec
[tekst przeczytany podczas wczorajszej audycji Dotknięcie nocy w Radio Azyll] z małych tąpnięć - wielkie pęknięcia. nie mogę dostroić sumienia, opanować drżenia całego osiedla. noc się rozpędza do nieskończoności, jest czarna jak nos czworonoga. śpi na łóżku, zawinięty w siebie jak rulony banknotów o wysokim nominale, których nigdy nie miałam. dni bez miłości, bez natchnienia*. … Czytaj dalej koniec
Azyll
Zapraszam w najbliższy, sobotni wieczór do Azyllu. Będę się czytać, będą nowe wiersze i mój głos pierwszy raz na antenie. Zapraszam kiedykolwiek, bo to dobre radio dla wielbiciela muzyki jako takiej, najlepsze kawałki od metalu po klasykę. http://radioazyll.pl/audycje/weekend/dotkniecie-nocy/326-dotkniecie-nocy-xi
Uczyniłaś mnie odkrywcą, choć cię tylko rozbierałem. Wiesław Kazanecki. Poezje wybrane
Pełny tekst ukazał się we wrześniu 2010 r. w miesięczniku grupy artystycznej Aurea Dicta, a dzisiaj, w efekcie sentymentalnych wycieczek - cudownie odnaleziony. ______________________________________________ Z KSIĄŻEK UTRACONYCH I ODZYSKANYCH [nr 3] Ten co płynie przez morze nie jest tym który dotrze do drugiego brzegu; ten co podnosi głowę nie jest tym który powstanie z klęczek. … Czytaj dalej Uczyniłaś mnie odkrywcą, choć cię tylko rozbierałem. Wiesław Kazanecki. Poezje wybrane
tlenek węgla
łapiesz samca komara, rozgniatasz w palcach, a przecież samce nie gryzą. myję twoje dłonie pod bieżącą wodą, wycieram, obcinam i poleruję paznokcie jak małemu dziecku, jak szczenięciu. potem kąpiemy się razem, zapalone podgrzewacze, wino w kieliszkach, orkiestra w kiszkach. czytam na głos Głos Podbeskidzia, opieram głowę na twoich piersiach, z piecyka ulatnia się powoli
białe
śnieg śnieży się na powiekach, stopach, całkiem biała dróżka wyrysowana na stoliku, obok rozebrany długopis. jest nam zimno. żeby zasnąć, liczę pieprzyki na twoim ciele. są białe.
wciąż nie mogę cię rozgryźć
żeby być, trzeba dotykać. ścisk w nadgarstku rozrasta się na gardło jak angina. tkwisz nieznośnie między zębami: malinowe jąderka, lub mak, w święta. ________________ vide: styczniowy numer 2012, PKPzin
Chocolate Jesus. Słowo wstępne
czyli zapraszam do 41 numeru kwartalnika sZAFa, który otwiera moje skromne słowo wstępne: Jesień, Zima. Pory roku, od których nie wymaga się zbyt wiele. Słoneczny, choć chłodny dzień, zakrawa już na ingerencję boską. Jesień, Zima. Zbyt wiele wymagamy od tych podatnych na stany depresyjne koleżanek, że niby co, że zaczną opowiadać dowcipy? Raczej dalej będą … Czytaj dalej Chocolate Jesus. Słowo wstępne
Bierezin
To całkiem miło spróbować sił w OKP im. Jacka Bierezina i znaleźć się w gronie finalistów. Bez wcześniejszych osiągnięć, gruntownego przygotowania, nie lubiąc i niemal nie czytając polskiej, współczesnej poezji. Całkiem miło. _____________________ zdjęcie pobrane ze strony: plaster łódzki - puls literatury