szpital św. łazarza

cudzy włos w pościeli wilgotnej od snu ktoś umył podłogę ktoś kocha modlę się do niego językiem ognia

moje imię

samogłoski spółgłoski palatalności nie ma innych paraleli między nami nie czytaj wierszy bo zmiękniesz będziesz tęsknić za tymi którzy tobą gardzą jesteś brud kurz krew pod paznokciem już nie czekam kiedy je wypowiesz

listopad

znaleźć język który byłby jak my obcy znaleźć głos który mógłby pokonać tę ciszę kiedy się żegnamy znakiem krzyża znaleźć listopad który byłby do zniesienia lub do odwołania choć właśnie w listopadzie jest tyle dni wolnych od pracy

faktura bólu

tyle w płucach nocy wydychanie krwi niebo nie jest niewinne w głośnej fonetyce gwiazd jesteś wierszem jesteś kontekstem poza który nie umiem wyjść z sercem skóra od dawna nie nosi znamion ciszy dotknij mnie choć nie starcza już ciała na blizny

щоденно засинаю з головою на схід

можливо знову мені наснишся я часто мрію про згубу що гублюся про подорожування зупинками розділовими знаками крапки коми і риски на плечах де ти є коли ніч є тому щоб було чути швидкі удари серця і годинника навперемінно щоб бути хоча нібито вертикальна смерть є більш хвалебною

початок червня

старих собак вигулюють без повідків мають білі обличчя не доживуть літа ліпиться до мене весь світ разом з цим початком червня пивом тобою вільна субота час зупинився і люди як гілки готові розквітати видавати плоди якщо ми пройдемо через цю темряву вже назавжди будемо разом

фінляндія

не можу витягнути з себе язика гострого як фінський ніж певного як обітована земля ховаю в собі численні образи рани в рамках дитинства і інші неправди якщо довіряти снам (а довіряти треба) ми повинні вже сьогодні звідси втікати наново познайомитися через язики чужі мови і несвої відміни світ є простим коли його описують діти

букшпан

ніч розгортається як горіх легко покалічити руки кров чудово вбирають карти біблії там є справжня бійня якщо я маю вірити у які-небудь знаки цe будуть розділові знаки якщо я маю вірити у якого-небудь бога це буде напевно західний буґ

wyrazy obce

żuję powietrze połykam byle zapomnieć języka w którym nie potrafimy się spotykać same potknięcia i przejęzyczenia

tramwaje na zajezdni jak senne

koty świecą w obiektyw żółtymi ślepiami stukot kół pachnie czymś nieznanym ja znowu na głodzie litery łączę w wyrazy przy pomocy śliny nikt nie jest winny zmarznięta dziewczyna w zielonej sukience zapomniała parasola i chyba nie wie dokąd jedzie i deszcz wtapiam się w krajobraz i już jestem kimś innym drzewem siedząca przede mną staruszka … Czytaj dalej tramwaje na zajezdni jak senne