niedopatrzenie

linia życia cienka jak nić płytka jak oddech głęboka jak noc kruchy jest język wiersza list do ciebie pełen snów już je gdzieś wszystkie słyszałam przejęzyczenie jest światłem

nie pamiętam już twojego ciała

papierki po cukierkach i bandaże czerwień kwitnąca na przedramieniu jak róża tępe ostrze języka bo to jest język ognia poza tym nic tylko brud za paznokciami pierwszy śnieg tego lata popatrz na parapet

noc

moje ciało jest cmentarzem choć od dawna nie przyjmuje zwierząt rośnie mały wielki wóz noc jest cała w ćwiekach boli tak że chcesz się wtulić w kogokolwiek / cokolwiek

zło konieczne

produkcja śmieci produkcja śmierci makulatura z której zrobią gówniane książki będą je czytać w autobusach tramwajach a potem szybko chować do torby tak by nikt nie zauważył okładki obóz koncentracyjny obóz ogólnokształcący

rzekła babka

człowiek to tylko kupa mięsa i hormony

лікарня святого лазаря

чуже волосся у вогкій від сну постелі хтось помив підлогу хтось кохає я молюся до нього язиком полум'я

фактура болю

стільки в легенях ночі видихання крові небо не є невинним у голосній фонетиці зірок ти є віршем ти є контекстом поза який я не вмію вийти з серцем шкіра вже віддавна не має ознак тиші доторкнися до мене хоча на шрами не вистачає тіла

szpital św. łazarza

cudzy włos w pościeli wilgotnej od snu ktoś umył podłogę ktoś kocha modlę się do niego językiem ognia

moje imię

samogłoski spółgłoski palatalności nie ma innych paraleli między nami nie czytaj wierszy bo zmiękniesz będziesz tęsknić za tymi którzy tobą gardzą jesteś brud kurz krew pod paznokciem już nie czekam kiedy je wypowiesz

listopad

znaleźć język który byłby jak my obcy znaleźć głos który mógłby pokonać tę ciszę kiedy się żegnamy znakiem krzyża znaleźć listopad który byłby do zniesienia lub do odwołania choć właśnie w listopadzie jest tyle dni wolnych od pracy