05 ||| CZWARTA KAWA Z RZĘDU (I PAPIEROSY)

© Klaudia Raczek
© Klaudia Raczek

Oddycham, ale nie ma życia. Sprawdzam puls, nieśmiały. Szczerze mówiąc, słabo znam się na przegubach. Mdleję i widzę całe swoje życie w pół minuty. Tylko tyle z niego pozostanie? Półminutowy film?

Tygodnie, miesiące, lata płyną niezauważalnie jak muzyka z radia. Tylko czasem zmienia się gatunek, takt, coś się wydarza. Znowu coś wydaje się nowe, wymaga oswojenia i trzeba się przyzwyczajać. A potem czujesz prawie to samo, co wcześniej, jak gdyby nigdy nic. Byleby nie przejmować się, nie przejmować inicjatywy. Wiem, łatwiej stać w oparciu o ramy, ale zrób coś dla siebie, zrób dla mnie, proszę. Nie idź jutro do pracy.

Czwarta kawa z rzędu, na czczo, choć pozostały zaledwie dwa kwadranse do północy. Mogłoby się wydawać, że wszystko jest w porządku, ale nic nie jest naprawdę. Iluzoryczność miejsca i czasu. Nie ma nas. Ślizgamy się po powierzchni, oddychamy pod wodą. Życie to ciągły flirt ze śmiercią.

Wprowadziłam się tu niedawno. Przedmioty w tej zamkniętej przestrzeni wydają się bardziej tutejsze, niż ja. Przynależę do nich, a nie one – do mnie. Czuję się obco, nieprzystająco do wszystkich kątów prostych, nierównego sufitu. Siedzę przy kuchennym stole, kreślę bosymi stopami kręgi na parkiecie. Muszę go dobrze poznać, żeby służył, nie pozwalał na utratę równowagi. Podłoga jest ważna, podłoga to grunt, a grunt to podstawa.

Myśli. Dłubać, rozwałkowywać, ugniatać, a potem przelewać na papier lub wyrzucać. W zupełnej ciszy jeszcze nierozgrzanego mieszkania wyraźnie słyszę odgłosy z klatki schodowej. Gonitwa sąsiadów i sąsiadów z psami. Muszę oszczędzać papierosy, żeby starczyło do rana. Kawa i papierosy. Robi się przyciasno, duszno, filmowo. W zasadzie czuję się tak, jakbym coś, kogoś grała – ledwie wczoraj wyprowadziłam się z domu, jestem w obcym, pustym lokum, niepoznanym jeszcze miejscu. Nastał moment, na który tak czekałam – wreszcie mogę robić to, na co mam ochotę. Jeszcze mi z tym nieswojo. Niby wszystko ode mnie teraz zależy, ale tak naprawdę, konkretnie, co?

Czy warto się w ogóle przyzwyczajać do rzeczy, miejsc? Adres korespondencyjny: świat. Nigdzie, znaczy wszędzie. Czy tak byłoby lepiej? Nie wiem.

Czwarta kawa z rzędu, na czczo, bo brak we mnie nawyków, przyzwyczajeń, które sprawiają, że czujesz się w tym niepewnym świecie choć odrobinę stabilnie. Trzeba zarabiać, nie spóźniać się, chodzić do sklepu, kupować i przynosić te zakupy, segregować to, co do lodówki, a to, co się nie zepsuje w temperaturze pokojowej. Że jak się nie kupi, a później nie zrobi, to się nie skorzysta, nie zje. Że powinno się interesować znajomymi, oglądać wiadomości i kłaść o przyzwoitej porze, żeby znowu móc wstać i biec, biec, biec.

____________________________

Jedna myśl na temat “05 ||| CZWARTA KAWA Z RZĘDU (I PAPIEROSY)

Co myślisz?

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s