lakierem do paznokci albo krwi

płaczesz, kiedy nie masz powodu żeby się śmiać; jesteśmy razem, to znaczy jedziemy tramwajem, który psuje się na co drugim przystanku i ostatecznie nie dojeżdża do celu, a szyba się trzęsie z zimna. na ścianie wpół pustego pokoju oglądam ślady twojego lakieru do paznokci albo krwi, i tyle powinno wystarczyć, żeby cię napisać

wciąż wracam do alice in chains

kierowca nocnego autobusu zatrzymuje się na przystankach, na których nikt nie wysiada, na których nie ma ludzi; matka dzwoni i mówi, że nie mam po co wracać tylko na jeden dzień, a ja okłamuję cię, że jeszcze wierzę i tym razem a pewno się uda

ustęp do poezji

żebrak w wytartych portkach, opiętych wysoko na brzuchu, błądzi gdzieś we mnie. to krew, to kość. fantomy przewijają się po zapuszczonych autobusach, niezauważalne. ulepione z zatęchłego, lecz gęstego tworzywa. lepiej wyminąć, bo to śluz, to fekalia. dobrze, że styczeń i chociaż ciepła komunikacja miejska. krzesełka, jak wiersze - do wysiadywania. reklamówki pełne całego dobrobytu. to … Czytaj dalej ustęp do poezji