Niedziela, proza i czasu kurz

Coraz częściej myślę prozą. Jest 8 kwietnia, tydzień po Wielkanocy. Tydzień. Nie zauważyłam, kiedy minął. Nie zauważyłam marca i lutego. Przez palce przeleciał rok, teraz unosi się za nim tylko kurz.

Niedzielę lubię zaczynać od czytania. Ostatnio czytam niespokojnie. Myśli odrywają się od liter, płyną do bieżących spraw. Oddać kurtkę i marynarki do pralni. Wysłać pismo. Zadzwonić do żywych. Napisać do umarłych. Pobiegać wieczorem, wynieść śmieci, obciąć paznokcie. Zapisuję te zadania do wykonania w notesie, żeby wyrzucić je z głowy i pozwolić myślom wrócić.

Z prozy życia bierze się pisanie. Kiedy napięcie narasta, wystarczy ubrać je w wersy, wiersze, zdania. Słowo staje się ciałem. Kiedy napięcie narasta, wyjmuję pióro. Wiem, że to brzmi jak niepotrzebna hipsteriada, ale pióro pomaga lepiej zbierać myśli. Zresztą, pisze się lepiej, bo szkoda nim zapisywać bzdury. Kiedy napięcie narasta, włączam nokturny Chopina albo pasje Bacha. Wiem, to brzmi jak niepotrzebna hipsteriada, ale muzyka poważna najbardziej pasuje do niepoważnych osób.

Jest 11:00. Nie zauważyłam, kiedy minął ten poranek, noc, weekend. Coraz częściej myślę prozą. Kurz i kurtyna opada.

2 myśli na temat “Niedziela, proza i czasu kurz

  1. Jest to pierwszy post jaki przeczytałam u Ciebie i robi wrażenie! Zaczynam cię śledzić :D zapraszam też do mnie :)

    Polubione przez 1 osoba

Co myślisz?

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s