Monotonia vs. magia. Wrażenia z koncertu: FINK i Douglas Dare

O koncertach można pisać wylewnie i długo, ale… po co? Skupię się na ogólnym wrażeniu „po”, pomijając w dużym stopniu moje wielkie nadzieje, oczekiwania.

Fink-Photo-by-Tommy-N-Lance-620x518
by Tommy N Lance (http://nbhap.com/music/interviews/fink/)

Muszę przyznać, że wczorajszy koncert FINKa w krakowskim „Kwadracie” nie zaskoczył. Oczywiście Finowi Greenallowi i jego zespołowi nie można niczego zarzucić, zagrali na równym, wysokim poziomie, ale bardzo nudno, monotonnie, począwszy od setlisty. Wiem, że oni nie są początkujący, mają ogromne sceniczne doświadczenie i pewność tego, co i jak zagrają, ale ta praktyka, niestety, czasem prowadzi do rutyny. Wtedy dzieje się niewypowiedziana magia, kiedy czujesz zaskoczenie, kiedy spełnia się coś, czego się nie spodziewasz. Dzięki temu zapamiętujesz dany koncert jako wydarzenie wyjątkowe. Zupełnie inaczej odebrałam występ FINKa, któremu na płycie udaje się stworzyć kameralny klimat, atmosferę unikatowości, jakąś przestrzeń, do której zostaje zaproszony słuchacz. Na koncercie miałam wrażenie, że artysta jest wycofany i nie chce się z widownią niczym dzielić. A to niestety sprawiło, że się go nie chciało słuchać.

(http://www.douglasdare.com/)
(http://www.douglasdare.com/)

W tym kontekście wybranie jako supportu znakomitego, nieśmiałego chłopaka, jakim jest Douglas Dare, było malutkim strzałem w stopę. Temu młodemu artyście z aksamitnym, bardzo emocjonalnym głosem, klawiszami, nieinwazyjną elektroniką i perkusistą udało się stworzyć więcej muzyki i napięcia, niż kilkuosobowemu zespołowi FINKa. To dosyć typowe, że większość muzyków na początku swojej koncertowej drogi jest oddana scenie i granie na żywo sprawia im autentyczną przyjemność. Jednak występ Douglasa Dare’a nie był dla mnie przyjemnością pojmowaną w standardowy sposób. Ascetyczna muzyka z przejmującym wokalem i tekstami o ogromnym ładunku poetyckim przenosiły w inny wymiar, nastrajały raczej na ból, niż odczuwanie przyjemności. Jak sam Dare powiedział o swoim utworze:

“‘Nile’ explores my fascination with the extreme lengths we’ll go for someone,” explains Douglas Dare, “in this case, how that extreme love can sometimes lead to extreme pain.”

I to wszystko było, proszę państwa, czuć.

Co myślisz?

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s