02 ||| PUSTKI, PRZEPAŚCI

Wszystko było na niby, pomiędzy. Księżyc świecił w tamtą noc tylko po to, by oświetlać splecione nagie ciała. Jeszcze nie wiedział, że zostanie sam. Ogryzał czas jak kostkę, do ostatniego ścięgna, do szpiku świtu. Miętosił przestrzeń, która rozciągała się za oknem jak krówka w ustach. W powietrzu czuć było delikatny zapach mentoli. Była 3:52 rano, … Czytaj dalej 02 ||| PUSTKI, PRZEPAŚCI