07 ||| BRACKA

'Taras kawiarni w nocy', V. Van Gogh
‚Taras kawiarni w nocy’, Vincent Van Gogh

Letnia mżawka. Idę ulicą Grodzką. Zbyt wielu ludzi miesza się do nieswoich kłamstw. Bruk błyszczy. Ślizgaj się, ślizgaj. Plac Wszystkich Świętych. W kiosku nie sprzedają mi papierosów, bo nie mam wyliczonych 11 złotych 70 groszy. Bracka. Ciągle pada deszcz na tej przeklętej ulicy, i to jest prawda. Bracka musi sprostać oczekiwaniom turystów jako stała atrakcja. Dwie głuchonieme kobiety, które siedzą pod parasolami ogrodowymi, robią więcej zamieszania, niż niejeden trębacz. Znowu się kłócą.

To miasto mnie nie chce. W postaci czystej. Przeszedłem całe Planty tylko po to, żeby pooddychać, a wypaliłem całą paczkę fajek. Przeszedłem całe Planty po raz kolejny, bo za pierwszym razem do niczego nie doszedłem. Deszcz wdziera się do butów. Znaleźć jakąś wiarę, jakąś wiatę, jakiś kolejny przystanek albo znak przestankowy. Jakiekolwiek schronienie, ale nie tymczasowe, stałe.

Nie ma we mnie już nic prócz spoconych dłoni, mokrych włosów i czegoś jeszcze, czego nie udaje się wydobyć spod powłoki z ciała, ze słów. Wyrzucony, zbędny jak plewy. Pustka jak cymbał brzmiąca. Życie przybrało jakąś dziwną formę, toczy się w zupełnie niedorzecznym kierunku. Jak pieśń, którą się śpiewa od dziecka, ale której zaczęło brakować treści.

_____________________

Jedna myśl na temat “07 ||| BRACKA

Co myślisz?

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s