O nazywaniu się poetą. Kilka uwag na marginesie

Wstęp z dużym uproszczeniem i puentami (Hendrixa)

Żadna matka, która w zaciszu domowym szyje ubranka dla lalek, bo dziecko ją o to prosi, z pewnością nie nazwie się krawcową. Podobnie ktoś, kto lubi gotować dla rodziny czy znajomych, raczej nie nazwie się kucharzem. Jeżeli lubisz sobie pograć w domu lub przy ognisku na gitarze, z pewnością nie nazwiesz się muzykiem. Chyba, że masz tupet. Chyba, że jesteś Jimim Hendrixem, wtedy można ci wszystko wybaczyć. Ale umówmy się – Jimi Hendrix jest jeden.

Na początek garść truizmów, potem będzie inteligentniej

Po to podałam kilka banalnych przykładów, żeby pozwolić sobie na ich swobodne używanie, więc będę się ich trzymać i do nich odwoływać. To oczywiste: czy ktoś jest krawcową czy kucharzem, najczęściej jest zatwierdzone przez jakąś instytucję oświaty. Również muzyk jest tytułem otrzymywanym po zdaniu egzaminów, tym razem w szkole czy akademii muzycznej. Tak naprawdę tylko tytuł zawodowy uprawnia do oficjalnego nazywania się, pozwala na wykonywanie zawodu, potwierdza kwalifikacje. Podkreślam jeszcze raz, że nie mówię tutaj o przypadkach samouków, gdzie musi zadziałać pewien geniusz. Nie mówię o prawdziwych hobbystach, którzy często posiadają większą wiedzę, niż ktoś z tytułem. Mówię o przeciętniakach, o tłuszczy, o milionach, z których tylko czasem wybijają się superjednostki.

Najlepsze selery

Szczerze mówiąc nie zauważyłam, aby było wiele osób, które piszą opowiadania (prozę) i publikują coś od czasu do czasu w Internecie, i tylko dlatego nazywają siebie pisarzami, prozaikami czy literatami. Pisarz – brzmi dumnie, wiąże się z dużym prestiżem. Jeśli dobrze się sprzedaje, to może się ze swojego pisarstwa utrzymać, co już plasuje go w o niebo lepszej kategorii (kaście) niż poetę.

Pety poety

Największy problem z nazywaniem pojawia się w przypadku poezji. Poeta – to żaden prestiż, to nie jest „prawdziwy zawód”, bo nie można się go wyuczyć i przypieczętować zdaniem egzaminu. To prawda, istnieją szkoły kreatywnego pisania, warsztaty literackie (i pochodne), ale to jest raczej rozrywka w ramach hobby, a nie przygotowanie zawodowe. Poezja nie przynosi zbyt wielkich dochodów, najczęściej żadnych, a jeśli już, bo wygrywa się konkursy i zdobywa nagrody (np. Nobla), to nie jest to stabilne źródło finansowania. Poezja jest na tyle nieciekawa, że stała się obiektem zainteresowania „hipsterów”, co napawa mnie pewnym przerażeniem.

Sło(w)nik prawdę ci powie

Wydaje mi się, że to właśnie przez to niewiele potrzeba, aby mieć śmiałość do nazywania się poetą, bo nikt nie jest w stanie tego zweryfikować (sprawdzić dokumentu). Nikt nie może zaprzeczyć. Według internetowych słowników języka polskiego typu PWN „poeta to autor utworów literackich pisanych wierszem”, natomiast według słownika przydającego się podczas gry w Scrabble dowiadujemy się, że poeta, to „człowiek o artystycznej duszy, piszący wiersze”.

To Mickey

Mam wrażenie, że słowniki są dalekie od precyzji, nie konkretyzują, pozwalają na ogromną dowolność interpretacji. Rozumiem, że ciężko byłoby określić, od kiedy można kogoś nazwać poetą, czy po wydaniu jednego, czy dziesięciu tomików. A propos tomików, moglibyśmy się jeszcze rozdrabniać, czy poetą jest każdy, kto wydał tomik, czy tylko ten, kto wydał go w dobrym wydawnictwie (dużym?). Idąc dalej – czymże jest dobre wydawnictwo, czy mniej poczytne nie może wydać dobrej, jakościowej książki? Et cetera.

Głos rozsądku

Myślę, że ze względu na powyższe, tytuł poety powinien być całkowicie uznaniowy. Nie, nie jestem zawziętą tradycjonalistką, ale nie uważam też, że miarą postępu i awangardy jest utrata wszelkich zasad, wartości, świętości i szacunku. Szanuję poezję, poetów, ale kiedy widzę, jak się szasta tymi pojęciami na wszystkie strony, robi mi się niedobrze. Kiedy widzę, że szesnastolatki czy osiemnastolatki nazywają się „Poetami”, to jest to przejaw braku samokrytyki, chwalipięctwa czy trzeźwej oceny sytuacji? Czy naprawdę na portalach literackich czy poetyckich koniecznie trzeba się tytułować? Doprawdy nikt by sam nie spostrzegł, nie zorientował się?

Krótka historia o czasach

W czasach, kiedy każdy może być poetą (i częstokroć, o zgrozo!, „jest”), bo wiersz napisać łatwo i szybko, a jeszcze szybciej go opublikować, wstyd się przyznawać, że cokolwiek nas z tą poezją łączy. W czasach, kiedy wiersz większości społeczeństwa kojarzy się z czymś wzniosłym i rymowanym, żal wspominać, że czyta lub piszę się poezję.

W czasach, kiedy każdy może się nazwać poetą, chyba lepiej po prostu pisać wiersze. Albo teksty o podłożu poetyckim. Robić swoje.

__________________________________________________

Tekst ukazał się w nr 2(4)/2014 czasopisma „Inter-. Literatura-Krytyka-Kultura”.

Co myślisz?

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s