Między sztuką a grafomanią, czyli dlaczego nie powinni śpiewać po polsku m.in. Natalia Przybysz, Perfect, Misia Ff, Krzysztof Zalewski, Maria Peszek i Artur Rojek

Żeby nie było, że poniższe wnioski są oparte na niczym, pod tekstem głównym (czyli pod kreską) znajdziecie załączniki stanowiące dowody w sprawie. Można do nich przejść od razu, albo najpierw odrobinę mi zaufać.
MNÓSTWO DOBRYCH GŁOSÓW, NIEWIELE OSOBOWOŚCI

Znowu załamuję ręce słuchając polskiej muzyki. Znowu, kiedy słucham radiowej Trójki i próbuję zrozumieć intencje autora danego utworu myślę o tym, że dla ogólnego dobra polscy artyści powinni pisać piosenki po angielsku – jest to mniej inwazyjne. Jeśli ktoś się już odważa pisać w języku ojczystym, powinien to robić co najmniej dobrze, żeby nie drażnić, nie zadzierać ze słuchaczem.

Wydaje mi się, że pojawiła się nowa tendencja w polskich tekstach. Chodzi o pisanie bardzo wprost o osobistych, często trudnych przeżyciach w sposób infantylny, przypominający wiadomość na portalu społecznościowym, SMS czy maila.

Niestety, chyba nikomu to nie wychodzi tak jak na przykład Nosowskiej, która w sposób szalenie piękny, wzruszający, też przerażający, potrafi pisać nawet o gwałcie czy samobójstwie. Rzadko kto potrafi zaśpiewać coś z takim ładunkiem emocjonalnym jak Czesław Niemen lub Marek Dyjak.

Sztuką jest pisanie o prozaicznych problemach, ale niebanalnie. To sposób stanowi o wartości artystycznej, a nie sam temat, który może być dowolny, ale źle zrealizowany prowadzi do zażenowania, niczego więcej. Efekt jest odwrotny od zamierzonego, zamiast refleksji pojawia się śmiech.

Dzisiaj z poruszania trudnych tematów wychodzi najczęściej patos wynikający, jak mi się wydaje, z braku dystansu do opisywanych sytuacji lirycznych. Tekściarze, czyli nierzadko sami wokaliści, ślizgają się po cienkiej linii, lawirują pomiędzy sztuką a grafomanią, poezją a gniotem. Co z tego, że ktoś napisał fantastyczną muzykę, kiedy jakość tekstu pozostawia wiele do życzenia nie da się już danego utworu spokojnie przesłuchać?

Nie wiem, czy chodzi o próbę szokowania tematami, łamania wyimaginowanego tabu, które w literaturze zostało już dawno złamane? Może przyczyna jest prostsza.

Kiedyś teksty piosenek pisali profesjonaliści, na zamówienie. Teraz z przyczyn finansowych zwykle sami członkowie zespołu się tym zajmują, a że często brakuje im ogłady i oczytania, to kierują się intuicją i wyobrażeniem o poezji… Rezultat nie może być dobry.

Niestety, rynek muzyczny wypełniony jest dobrymi głosami, ale rzadko osobowościami, które są w stanie udźwignąć ciężar komunikatu kierowanego do słuchaczy.

Dla kontrastu przyszedł mi do głowy zespół Łąki Łan, który nie stara się niczego udawać, więc bawi się słowem, tak jak bawi się muzyką.


ZAŁĄCZNIKI DO TEKSTU

1. Natalia Przybysz – „Miód”

Uwielbiam od wielu lat siostry Przybysz, jestem fanką płyty z piosenkami Janis Joplin i nowego projektu Archeo, ale matko z córką, to właśnie najnowszy, ledwie wczoraj udostępniony numer sprowokował mnie do napisania niniejszego wpisu. Znajduje się tam taki tekst:

Śniło mi się, że mam wielki biust,
poruszam nim i wszyscy się gapią.
Śniłam też, że mam nogi jak miód,
ciągnęły się od szyi po kanapie,
że jestem pewna gdzie mam przód,
gdzie mam tył (…).

Ref.
Jak to się stało, że zapomniałam o moich piersiach (…)

To ma być jakiś manifest zachęcający do pójścia na mammografię, czy co? Jestem się jedynie w stanie domyślać, jak ważny to miał być problem, ale poniosło, zdecydowanie poniosło…


 2. Perfect – „Strażak”

Usłyszałam tę piosenkę po raz pierwszy w „Trójce”. I pomyślałam, że to jakiś żart, kpina, jaja jak berety. Naprawdę aż tak mnie ktoś nie szanuje, że (sic!) serwuje mi coś takiego? Fajnie, koleś, że się dobrze bawisz, ale co mnie to interesuje, że…

W pewną sobotę w Polsce gdzieś,
w niezbyt przyjazny dzień,
zachciało mi się dobrze zjeść
i popić zachciało się.
Idę więc prosto, a
potem jeszcze trochę w dół.
Widzę, że stoi tam piękny bar,
w nim będę dobrze się czuł.

Wejdę, posiedzę, bo
ciepło tu i miło.
Bar ten to właśnie to,
tu będę jadł i pił.

WTF?


3. Misia Ff – „Mózg” i „Kartonem”

Dawno temu spodobały mi się płyty zespołu très.b. Utwory były napisane w języku angielskim. Przez to, że tytuły mnie lekko przerażały (np. „The goose hangs high”), nie zdecydowałam się głębiej wnikać w ich treść.

Zgroza ogarnęła mnie w momencie, kiedy usłyszałam dwa utwory promujące solową płytę wokalistki très.b, Misi Ff, której nie wiem za jakie skarby pozwolono na tak idiotyczny pseudonim artystyczny. I na śpiewanie jeszcze bardziej idiotycznych tekstów jak np. w piosence „Mózg”:

Biorę rysunek do kolorowania
i wypełniam go ołówkiem,
bo jestem półgłówkiem.
(…)

Ref.
Mój mózg działa,
jak on działa,
nic nie działa,
nabić działa, działami, łami,
boom, boom, boom,
w mózg.

Docelowo to chyba miało być zabawne, a wywołuje jakieś takie, bo ja wiem… współczucie?

Nie jest lepiej w drugiej piosence, gdzie z kolei prawdopodobnie miało być lirycznie i mocno – „Kartonem”:

Huk, huk,
huknęły nożyce w stół.
Ja za tobą murem,
ty za mną kartonem,
a we mnie pięścią.

Łorewa.


4. Krzysztof Zalewski – „Spaść”

Znowu wymieniam kogoś, kogo bardzo lubię. Zalewski ma jeden z najciekawszych i najmocniejszych męskich głosów na scenie muzycznej. Bardzo go cenię jako multiinstrumentalistę, ale teksty wołają o pomstę, dosłownie. Oto piosenka, która chyba miała prezentować twardy punkt widzenia miłości:

Nie wiem co to był za czop,
fale złą nadawał, fale złą.
A ubiór jego zdradzał smak
nastoletniej córki sołtysa.
I tak mimo jawnych wad nikt
nie przerywa mu gdy swoją treścią bruździ nam.

Ref.
Kiedy byłem mały miałem psa.
Chociaż go kochałem, jakoś tak
się zdarzyło, że mi zszedł.
Nie będę płakał, jeżeli zdarzy że zejdziesz też.

Jaki, k…, czop? Jaka fala? Jaki sołtys? Dlaczego? Po co? Kto? Pogubiłam się…


5. Maria Peszek – „Nie wiem czy chcę”

Peszek bardzo mnie kupiła swoją debiutancką płytą. Było lekko, ironicznie, zabawnie. Później coraz bardziej skracał się dystans do kiczu, jeśli chodzi o teksty, osiągając apogeum tandety na ostatnim albumie.

„Nie wiem czy chcę” to znowu muzycznie w porządku piosenka, znowu miało chyba być na poważnie, jednak znowu wyszło niesmacznie. Nie wszystko to, co można komuś napisać czy powiedzieć jest sztuką. Rozumiem przekaz, który tu jest zawarty i ładunek, jaki miał nieść za sobą ten tekst. Wyszedł, niestety, niewypał:

(…)
Nie wiem jak ci to powiedzieć,
więc ci to zaśpiewam.
Nie urodzę syna,
nie posadzę drzewa.

Nie wiem czy chcę rozmnażać się,
nie wiem czy chcę ciąg dalszy swój mieć.

Kocham Cię najbardziej na świecie,
ale nie chcę mieć dzieci.
Nie chcę być matką
i co ty na to,
i co ty na to,
nie będziesz tatą
(…).

A tata na to jak na lato?


6. Artur Rojek – „Beksa” i „Czas, który pozostał”

Rojek słynął od czasów Myslovitz głownie z teksów odpowiednich dla gimnazjalistów i niedojrzałych licealistów, coś w stylu: umrę z miłości, podetnę se żyłę, bo mnie nie chcesz, bo noszę bryle. W przypadku nagrywania solowego albumu liczyłam na coś więcej, aaale nie!

(…)
Podobno gdy umierasz,
lecisz sobie, lecisz.

BEKSA!

Już, już, już,
nie wytrzymuję tempa,
wszystko, kurwa, skręca.

BEKSA!

Straszna chała w głowie,
więdną nasze lilie, więdną gdy odchodzisz.

Po co się tak denerwować? Po co ten język nienawiści? Co podkreśla ta „kurwa” i, co mnie bardziej zastanawia, „chała”?


A NA ZAKOŃCZENIE ZAGADKA związana z piosenką Rojka pt. „CZAS, KTÓRY POZOSTAŁ”.

Dokończ ostatni wers refrenu:

Na zawsze unieść sobą
smutek chwili, daję słowo,
nie pozwolę Ci mnie opuścić,
nawet gdybym miał się …………

Jeśli tak jak większość sondowanych przeze mnie wcześniej osób uważacie, że tam powinno się znajdować brzydkie słowo „spuścić”, to przegraliście. Niby Rojkowi bardziej pasuje…


P.S.

Widzieliście już licentia poetica w wersji Donatana i Cleo?

chlamy

5 myśli na temat “Między sztuką a grafomanią, czyli dlaczego nie powinni śpiewać po polsku m.in. Natalia Przybysz, Perfect, Misia Ff, Krzysztof Zalewski, Maria Peszek i Artur Rojek

  1. Wielkie dzięki za rozwinięcie. Pozwolę sobie napisać coś od siebie w ramach wyjaśnienia. Wiesz, nie wszystkie moje teksty są pisane w takim stylu. Biorąc pod uwagę ilość opublikowanych tutaj recenzji czy tekstów publicystycznych, a wszystkie są na poważnie, nie mogę powiedzieć, że ironia leje się z moich słów zawsze. Dzieje się tak w przypadku tematów, które mnie autentycznie smucą, czasem przerażają (teksty piosenek znakomitych artystów, niski poziom czytelnictwa w Polsce). Jednak to nie są na tyle „poważne” sprawy, żeby wzbraniać się przed dwuznacznością, grą słowną, ironią czy aluzją – nie uważam też, że to podnosi jakiekolwiek kwalifikacje. W przypadku takich „lżejszych” tematów pisze w kpiarskim stylu, dlatego że są to sprawy tak tragiczne, że aż śmieszne. I ten śmiech jest moją próbą uwypuklenia absurdu. Pozwala mi się tym aż tak nie przejmować. Jest żartem bez egzegezy. Ale rozumiem, że nie wszystkim może to przypadać do gustu. Przyznam, trudno mi znaleźć „złoty środek”. Jeśli piszę na poważnie, to śmiertelnie. Jeśli piszę ironicznie, to aż do bólu. I myślę, że takie teksty jak ten, nie są wymierne, bo nie mogą być z natury na wysokim poziomie – to tylko żart, nic więcej. Pozdrawiam. ;-)

    Polubione przez 1 osoba

  2. Nie, nie lubię również ich tekstów. Wiesz, ja chyba jestem zmęczona ironią i zajadliwością wyzierającą zewsząd, zwłaszcza gdy autorzy uważają, że tylko ona odda, jak bardzo wysokie kwalifikacje językowe oni posiadają. Nie twierdzę, że Ty tak uważasz, nie chcę Cię urazić. Po prostu czytam Twoje teksty od pewnego, dłuższego już, czasu i wydaje mi się, że czasem przeginasz. Niemniej jednak rozumiem, taki Twój styl, nie chciałam, żebyś poczuła się urażona. Po prostu, wg mnie ciągłe posługiwanie się ironią i podśmiechujkami sprawia, że poziom postów leci w dół, ale wiem też, że trudniej krytykować bez tych elementów. :)

    Polubione przez 1 osoba

  3. Dziękuję za opinię. Czyżby mam przyjemność z urażoną fanką jednej z artystek bądź jednego z artystów? Jeśli nie, to nie rozumiem i, jeśli jest taka możliwość, bardzo poproszę o wskazówki, co należałoby poprawić w poziomie postów. Mniej ironii, analizy, zjadliwości?

    Polubienie

Co myślisz?

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s