gusła

przelewam wino do kieliszka,
i kiedy jest już pełny, nie cofam ręki,
szyjki butelki. menisk jeden, menisk
drugi, aż rozlewa się na stół i cieknie
po kanapie. zastyga jak martwa natura,
jak krew, jak krajobraz po wojnie, blizny
po oparzeniach, kleksy na mapie. teraz
tak jest, że boję się o siebie, bo już
nie boję się
o ciebie.

29.10.23

Co myślisz?