Mesjasz, odnalezienie zguby i skorpion. KSIĘGI JAKUBOWE Olgi Tokarczuk

Napisane jest, że trzy rzeczy przychodzą, kiedy się o nich nie myśli: Mesjasz, odnalezienie zguby i skorpion. Ja bym dodał i czwartą – wezwanie do wyjazdu. Ja bym dodała i piątą – genialną literaturę, która jest składową wszystkich poprzednich.

OT-okleina-2015-10-druk.indd

Podobno napisanie “Ksiąg Jakubowych” zajęło Oldze Tokarczuk sześć lat. Mnie zabranie się za czytanie zajęło jakieś półtora roku, a przeczytanie – dwa miesiące. Czytałam powoli, z odpowiednimi przerwami. Miarowo wgryzałam się w lekturę, która była przygodą i ucztą zarazem. Niedawno, w maju, odbyła się premiera sztuki na podstawie “Ksiąg Jakubowych” w warszawskim Teatrze Powszechnym, dlatego nie musiałam szukać pretekstu, aby moje myśli jeszcze raz zatoczyły koło nad tą powieścią.

W czasie zdarzają się momenty bardzo podobne do siebie. Nici czasu mają swoje węzły i węzełki, co jakiś czas przydarza się coś symetrycznego, co jakiś czas coś się powtarza, jakby rządziły wszystkim refreny i motywy (…).

Koniec ostatniej powieści Tokarczuk, jak zresztą każdej ważnej książki, to była trudna chwila. Musiałam się rozliczyć, pogodzić, przetrawić wszystko, co z „Ksiąg…” wynikało lub nie. W pewien sobotni poranek skończyła się historia, w której cieniu żyłam długie tygodnie. Nie mogło nie boleć. Do tak dobrych książek wchodzi się zupełnie innym człowiekiem, niż wychodzi.

Głupcem byłby ten, kto by oczekiwał, iż ludzie wciąż są tymi samymi co w przeszłości, i że jest w nas jakaś pycha, kiedy siebie traktujemy jako niezmienną całość, jakbyśmy byli wciąż tą samą osobą – bo przecież nie jesteśmy.

Co jest konieczne do napisania pożywnej lektury? Ciekawy moment z przeszłości? Postaci historyczne, które znamy, ale jeszcze nikt nie uczynił z nich głównych bohaterów? Coś egzotycznego, co tylko obiło się nam o uszy? Skomplikowane relacje? Przekrój społeczny, kulturalny, religijny, narodowy? Język, który płynie? Opowieść, której chce się słuchać?

Tak, to wszystko jest w “Księgach Jakubowych”. Jest charakterystyczny dla Tokarczuk mistycyzm, są cuda niewydarzone, jest język metafory. Jest dykcja, która składa się z warstw jak skóra, mięsista tkanka, co żyje. Wystarczy przeczytać prolog, żeby się przekonać, o czym mówa:

Połknięty papierek zatrzymuje się w przełyku gdzieś w okolicy serca. Namaka śliną. Czarny, specjalnie przygotowany atrament powoli się rozpływa i litery tracą swą postać. W ciele człowieka słowo pęka na dwoje, na substancję i istotę. Gdy ta pierwsza zanika, druga, pozostając bez kształtu, daje się wchłonąć tkankom ciała, jako że istota nieustannie poszukuje materialnego nośnika; nawet jeśli ma się to stać przyczyną wielu nieszczęść.

I zupełnie nie rozumiem kontrowersji związanej z książką, nie rozumiem napaści słownych na autorkę. Tego, kogo najbardziej zabolało, zapewne dojrzał najwięcej prawdy. Nie chciałabym dożyć czasów, kiedy nie można złego słowa powiedzieć na Polskę, bez znaczenia, w jakim kontekście.

Temu domowi należy się przebudowa i my jesteśmy tymi, którzy dzierżą w rękach kielnie do jego naprawy.

2 myśli na temat “Mesjasz, odnalezienie zguby i skorpion. KSIĘGI JAKUBOWE Olgi Tokarczuk

  1. Swietna ksiazka i tytaniczna praca, zeby oddac kontekst historyczny i stworzyc wciagajaca fabule. Pewnie przeczytalbym ja jeszcze raz, gdyby nie ilosc kartek ;)

    Polubione przez 1 osoba

Co myślisz?

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s