Na co komu wybory? Kilka słów o tej połowie Polaków, której wszystko jedno

stock-photo-40371104-ballot-voting-vote-box-politics-choice-electionW tym roku nie rozczarowali mnie politycy. Od dawna nie mam co do nich żadnych złudzeń, nie traktuję ich obietnic poważnie. W tym roku rozczarowali mnie wyborcy, szczególnie ci, którzy do urn nie poszli.
______________________

Tak, niby frekwencja wyższa niż zazwyczaj, ale czy nie jest to przerażające, że aż połowa Polaków uprawnionych do głosowania ma głęboko gdzieś to, czy ich poglądy będą reprezentowane w parlamencie?

“W wyborach parlamentarnych wzięło udział ponad 50 procent Polaków. W opinii profesora Jacka Raciborskiego nie znaczy to, że coraz więcej osób głosuje. Socjolog z Uniwersytetu Warszawskiego powiedział w TVP Info, że wciąż mamy najniższą w Europie i krajach postkomunistycznych frekwencję, która nie zmieniła się w ostatnich latach”.

Nie wiem, jakie są “prawdziwe” przyczyny tej masowej ignorancji, natomiast chciałabym się podzielić tym, co wynika z moich obserwacji. Słyszałam w ciągu kilku lat już kilkanaście razy od moich rówieśników, że (1) ich polityka nie interesuje, (2) że nie chce im się głosować, bo i tak nie ma na kogo, (3) nie chce im się przepisywać do innego miasta albo jechać akurat w dniu wyborów do miejsca zameldowania, (4) są zajęci życiem, nie mają czasu na głupoty… Bullshit.

(1) ICH POLITYKA NIE INTERESUJE

Jasne, nie trzeba być politologiem, nie trzeba znać wszystkich członków zasiadających w parlamencie, wiedzieć wszystkiego o ordynacji wyborczej i tak dalej. Nie trzeba się orientować w każdej najmniejszej przepychance pomiędzy politykami. Ale w państwie demokratycznym nie da się nie interesować polityką choćby w najmniejszym stopniu, bo dotyczy ona każdego, wpływa na większość poziomów życia.

Mówisz, że nie interesujesz się polityką, ale narzekasz na długie kolejki do lekarza, w których stoisz sam (o ile nie pracujesz w korpo i nie masz prywatnej opieki zdrowotnej), albo twoi bliscy. Nie interesujesz się, ale płacisz (lub zaczniesz płacić) podatki. Najczęściej denerwujesz się, dlaczego zabierana jest ci ogromna część pensji, na co ci te wszystkie składki…

To nuda, zbytnie wybieganie do odległej przyszłości, ale kiedyś prawdopodobnie założysz rodzinę, a jeśli nie, to za to na pewno się zestarzejesz. A wtedy prawdopodobnie nie będzie ci przysługiwała żadna emerytura, bo przez większość czasu pracowałeś na umowie śmieciowej. Jeśli jednak będziesz w gronie szczęśliwców i będzie ci przysługiwała emerytura, to w jakiej wysokości? Mimo, że teraz cię to bezpośrednio nie dotyczy, są sprawy, o których trzeba myśleć już dzisiaj, aby się kiedyś nie obudzić z ręką w wiadomym miejscu.

Naprawdę masz to gdzieś?

(2) NIE CHCE IM SIĘ GŁOSOWAĆ, BO I TAK NIE MA NA KOGO

Nie ma na kogo, ale ile procent wyborców w ogóle interesowało się, kto startuje? Ilu poświęciło chociaż dziesięć minut na przejrzenie programów albo sprawdzenie, kto ma jakie pomysły w danym okręgu? Ilu zrobiło coś ponad słuchanie nośnych haseł głoszonych w telewizji?

Ile osób poszło do urn, znając tylko PO, PiS i PSL? Ile zagłosowało na byle kogo, byleby z danej listy? Ile zagłosowało na tego kandydata, którego po prostu kojarzą, ale jego programu i tak nie znają? Co bardziej przerażające, ilu zagłosowało na chybił-trafił? Ilu oddało nieważny głos, nie celowo, ale przez głupotę, bo nawet instrukcji nie chciało im się przeczytać?

Trochę z innej beczki: ciekawa jestem, ile osób zmieniło decyzję po niedzielnej mszy? Nie, nie wyzłośliwiam się. Jeden przypadek znam, podejrzewam, że może być ich więcej. True story. Dwa tygodnie przed wyborczą niedzielą dane mi było spędzić godzinę w kościele, w którym słuchałam listu biskupa do wiernych. In vitro, ideologia gender, związki partnerskie, mieszkanie razem par przed ślubem, tradycja, rodzina (dlaczego większość par ma tylko jedno dziecko?! małżeństwo służy prokreacji!) i tym podobne. A w domyśle nakaz głosowania na powiązanych z kościołem katolickim polityków, bo tylko oni będą godnie reprezentować wiernych. Przepraszam, ale co to było, jeśli nie agitacja?

(3) NIE CHCE IM SIĘ PRZEPISYWAĆ

No tak, jednak to ogromny wysiłek, czasochłonny, żeby co roku czy co dwa (mówię o wszystkich wyborach powszechnych) pójść postać chwilę w kolejce w urzędzie, wypełnić wniosek, podpisać go i złożyć, a w którąś niedzielę wybrać się na spacer do wybranego lokalu wyborczego. Zwłaszcza, że sposobów załatwienia tej sprawy jest kilka. Niech tych leniuszków zawstydzają liczne przykłady bliższych czy dalszych znajomych, przebywających obecnie za granicą, którzy mimo to oddali głos.

(4) SĄ ZAJĘCI ŻYCIEM, NIE MAJĄ CZASU NA GŁUPOTY

Co wiąże się w zasadzie z punktem pierwszym, bo przecież wszystko inne jest ważniejsze. Na inne sprawy wagi państwowej znajdzie się czas, szczególnie na siłkę, a potem piwko ze znajomymi, spośród których nikt co prawda nie głosował, ale każdy po kolei na wyniki wyborów będzie narzekał.

___________

Naprawdę, trudno mi zrozumieć tę powszechną ignorancję.
Bo co za nią stoi, prócz lenistwa?

5 myśli na temat “Na co komu wybory? Kilka słów o tej połowie Polaków, której wszystko jedno

  1. Nie jestem przekonana, czy gdyby mogli głosować tylko ci, którzy się na niej znają (i kto miałby prawo o tym sądzić?), byłoby lepiej. Chyba nie ma niczego lepszego niż demokracja, mimo wszystko.

    Polubienie

  2. Wg mnie frekwencja jest i tak zbyt wysoka, Głosują ignoranci, którzy nie mają zielonego pojęcia o polityce.

    Polubienie

  3. Ja myślę jednak, że to nie kwestia bycia lepszym czy gorszym, tylko kwestia lepszej lub gorszej postawy. Tak jak wg mnie lepszą postawą jest ustępowanie miejsca starszym osobom w komunikacji miejskiej czy zatrzymywanie się przed przejściem dla pieszych. Nie ma w tym nic z perwersji.

    Polubienie

  4. Jest coś perwersyjnego w wyobrażaniu sobie, że wrzucenie raz na jakiś czas kartki do urny wyborczej czyni nas lepszymi od innych.

    Polubienie

Co myślisz?

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s